Bardzo ważne uzasadnienie Sądu Najwyższego do orzeczenia z dnia 11 grudnia 2019 r.

W sprawie pod sygnaturą V CSK 382/18, Sąd Najwyższy w dniu 11 grudnia 2019 r. wydał orzeczenie, do którego pojawiło się właśnie uzasadnienie. 

Jest to obowiązkowa lektura dla osób, które posiadają kredy w frankowy i rozważają lub prowadzą sprawę frankową. 

W związku z tym, że uzasadnienie w swojej objętości zajmuje 43 strony, postanowiliśmy dla Państwa zaprezentować główne tezy tego uzasadnienia, i tak…

Zakaz uzupełniania luk w umowie

Sąd Najwyższy podzielił zdanie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zgodnie z którym art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 stoi na przeszkodzie wypełnieniu luk w umowie, spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków, które się w niej znajdowały, wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym, przewidujących, iż skutki wyrażone w treści czynności prawnej są uzupełniane w szczególności przez skutki wynikające z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów, które nie stanowią przepisów dyspozytywnych lub przepisów mających zastosowanie, w przypadku gdy strony umowy wyrażą na to zgodę


Komentarz eksperta kancelarii:

Brak zatem możliwości przyjmowania mechanizmów prawnych lobbowanych przez banki, zgodnie z którymi można byłoby choćby przyjąć umownie, na zasadach współżycia społecznego kurs średni Narodowego banku polskiego.

Mechanizm indeksacji jako główne świadczenie stron

W tym świetle nasuwa się wniosek, że zastrzeżone w umowie kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej klauzule kształtujące mechanizm indeksacji określają główne świadczenie kredytobiorcy (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17, OSP 2019, z. 12, poz. 115 i z dnia 9 maja 2019 r., I CSK 242/18, nie publ.). W konsekwencji w ten sposób należy też ocenić postanowienie (część postanowienia) stanowiące część mechanizmu indeksacyjnego, określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego. Oznacza to z kolei, że po wyeliminowaniu tego rodzaju klauzul utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością (bezskutecznością).


Komentarz eksperta kancelarii:

Powyższe jednoznacznie przecina rozważania prawne dotyczące tego czy mechanizmy waloryzacyjne w istocie stanowią główne świadczenie stron i ostatecznie umowę należy unieważnić, czy też nie stanowią głównego świadczenia stron i umowę można utrzymać w mocy, wycinając niejako klauzule niedozwolone.

Ustawa antyspreadowa nie zmieniła formalnie sytuacji kredytobiorcy

Wejście w życie Ustawy antyspreadowej w żaden sposób nie wpływa na ocenę abuzywności przedmiotowych postanowień Umowy i jej konsekwencji dla bytu Umowy


Komentarz eksperta kancelarii:

Powyższe również jednoznacznie zabiera argumentację bankom, iż wprowadzenie w 2011 r. ustawy zmieniającej Prawo bankowe, dające możliwość kredytobiorcy spłatę zobowiązania bezpośrednio w walucie, sprawiało jednocześnie, iż umowa automatycznie została pozbawiona klauzul niedozwolonych.

Termin przedawnienia świadczenia nienależnego

Oznacza to, że świadczenia spełnione na podstawie tej umowy podlegają zwrotowi stosownie do reżimu zwrotu nienależnego świadczenia, co dotyczy także reguł przedawnienia wynikających zeń roszczeń. Zważywszy jednak zastrzeżoną dla kredytobiorcy-konsumenta możliwość podjęcia ostatecznej decyzji co do sanowania niedozwolonej klauzuli albo powołania się na całkowitą nieważność umowy także wtedy, gdy mogłaby zostać utrzymana w mocy przez zastąpienie klauzuli abuzywnej stosownym przepisem (…) należy uznać, że co do zasady termin przedawnienia tych roszczeń może rozpocząć bieg dopiero po podjęciu przez kredytobiorcę- konsumenta wiążącej (świadomej, wyraźnej i swobodnej) decyzji w tym względzie. Oznacza to w szczególności, że kredytobiorca-konsument nie może zakładać, iż roszczenie banku uległo przedawnieniu w terminie liczonym tak, jakby wezwanie do zwrotu udostępnionego kredytu było możliwe już w dniu jego udostepnienia (art. 120 § 1 zd. 2 k.c.).


Komentarz eksperta kancelarii:

Jedna z tez wyroku, która nie jest korzystna dla kredytobiorców, choćby hipotetycznie – Sąd stanął na stanowisku, iż roszczenie banku może przedawnić się (o czym Sąd Najwyższy nie przesądza), nie z dniem udostępnienia kapitału, a z dniem unieważnienia umowy kredytowej.

Sąd Najwyższy zdecydowanie opowiedział się po stronie teorii dwóch kondykcji

Stwierdzenie, że świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego jest świadczeniem nienależnym oznacza, iż co do zasady podlega ono zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku. Odmienne stanowisko Sądu Apelacyjnego w tej kwestii jest sprzeczne z panującą niepodzielnie w doktrynie teorią dwu kondykcji, jak również ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, że w art. 410 § 1 k.c. ustawodawca przesądził, iż samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego, przysługującego zubożonemu i nie ma potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło jedną stronę, ani czy na skutek tego świadczenia majątek świadczącego uległ zmniejszeniu.


Komentarz eksperta kancelarii:

Każda strona walczy w ramach swojej argumentacji i swoich własnych wniosków, zatem jeżeli bank wyliczył wobec kredytobiorcy własne roszczenie, powinien tego roszczenia bronić, powoływać się na argumentację, złożyć ewentualny zarzut potrącenia. Świadczenie spełnione przez kredytobiorcę to świadczenie nienależne w całości i jako takie powinno w całości zostać zwrócone.

Pełna treść informacji pojawia się tutaj w linku.

Frankowicze pozostawieni sami sobie. Wyrok TSUE otwiera drzwi bankom do podważania abuzywności umów? Czy mamy jeszcze o co walczyć?

Po wyroku TSUE z dn. 3.10.2019 r. (C-260/18 – Dziubak) oraz lawinie sprzecznych komentarzy dotyczących jego oceny pod kątem potencjalnych skutków dla posiadaczy kredytów „frankowych”, kredytobiorcy mogą czuć się nieco zdezorientowani.  Wśród licznych opinii pojawiają się i takie, z których wynika, że wyrok ten otwiera bankom drzwi do podważania abuzywności zapisów umownych. Zwolennicy tej teorii nie mają jednak racji. Prawdopodobnie albo w ogóle nie przeczytali uzasadnienia do wyroku TSUE, albo przeczytali je nie dość dokładnie, albo celowo wprowadzają do obiegu opinie, które mają zniechęcić kredytobiorców do występowania na drogę sądową przeciwko bankom.

De facto TSUE nie koncentruje swojej uwagi na temat abuzywności (niedozwolonego charakteru) kwestionowanych zapisów umownych, ale skupia się na odpowiedzi na zadane przez Sąd wnioskujący pytania o konsekwencje i skutki zastosowania abuzywnych klauzul w umowach z konsumentami. A zatem, Wyrok TSUE nie zmienia nic w kontekście samej oceny klauzul przeliczeniowych, a ta ocena jest jednoznaczna. Sądy w całej Polsce od jakiegoś czasu zgodnie opowiadają się za abuzywnością klauzul przeliczeniowych.

Kredyty Frankowe pomoc

W ślad za dotychczasową praktyką orzeczniczą należy stwierdzić, że „abuzywne jest takie postanowienie w umowie o kredyt hipoteczny, z którego wynika, że uprawnienie banku do określania wysokości kursu sprzedaży franka szwajcarskiego nie doznaje żadnych formalnie uregulowanych ograniczeń. Poprzez wprowadzenie do umowy klauzul przeliczeniowych, bankowi pozostawiono dowolność w zakresie wyboru kryteriów ustalania kursu CHF w swoich tabelach kursowych, a przez to kształtowania wysokości zobowiązań klientów, których kredyty waloryzowane są kursem CHF” (wyrok SOKiK z dnia 27 grudnia 2010 r. sygn. akt: XVII AmC 1531/09).

Dotychczas sądy zazwyczaj upatrywały podstaw do oddalania powództw „frankowych” w błędnej ocenie skutków istnienia klauzul w umowach. Większość dotychczasowych rozstrzygnięć niekorzystnych dla konsumentów sprowadzało się do zapełniania luk powstałych po wyeliminowaniu z umowy niedozwolonej klauzuli, innymi miernikami wartości waluty (głównie kursem średnim NBP). Metoda ta była jednak mocno kontrowersyjna, gdyż brak jest wyraźnych podstaw prawnych do jej zastosowania. Wątpliwości w tym zakresie rozwiał jednak TSUE w wyroku z 3.10.2019 r., który dał bardzo jasne wytyczne, jak należy postępować z umowami zawierającymi omawiane klauzule.

W Wyroku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) uznał, że można unieważnić całą umowę, jeśli zawarto w niej nieuczciwe klauzule, a głównym wskazaniem dla podjęcia przez sąd takiej decyzji ma być interes kredytobiorcy. TSUE wskazał jednoznacznie, że w sytuacji, gdy usunięcie „nieuczciwych warunków umowy zmienia charakter i główny przedmiot tych umów może ulec zmianie (…) prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów. Co więcej, TSUE stwierdził również, że polskie przepisy nie pozwalają na uzupełnieniu luk w umowie po wykreśleniu z niej nielegalnych klauzul oraz że polskie sądy mogą unieważniać umowy, gdyby okazało się, że koniecznym byłoby stosowanie stopy LIBOR dla kwoty złotowej po usunięciu klauzuli indeksacyjnej. Zgodnie zatem z ww. orzeczeniem TSUE z dn. 3 października 2019 r., w zawartych umowach kredytu indeksowanego/denominowanego, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego.

Reasumując, rozstrzygnięcie TSUE jest wyłącznie korzystne dla kredytobiorców „frankowych” i nic tego nie zmieni, nawet opinia uznanych i wysoko postawionych przedstawicieli sektora bankowego. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie umowy są jednakowe, niektóre zawierają więcej a inne mniej niedozwolonych zapisów, a także mogły zostać zawarte w innym stanie prawnym. Dlatego przygotowując się do sporu z bankiem, zalecamy dokonanie dokładnej analizy konkretnej umowy, a nie posługiwanie się schematami ogólnodostępnymi w środkach masowego przekazu.

Roszczenia banków przedawniły się z upływem lat 3 od daty przekazania kwoty kredytu

Po Wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dn. 3.10.2019 r. (C-260/18) w Internecie oraz mediach społecznościowych mnożą się artykuły, których autorzy przewidują możliwe skutki orzeczenia Trybunału dla potencjalnego kredytobiorcy. W artykułach tych znajdziemy scenariusze najróżniejszych rozwiązań prawnych, jakie – w ocenie ich autorów – mogą się ziścić w przypadku wystąpienia przez kredytobiorcę na drogę postępowania sądowego.  Jedne z nich wprost zachęcają do występowania do sądów przeciwko bankom, inne wprost przeciwnie – akcentują możliwe ryzyka takiego postępowania. Niewątpliwie jednym z zagrożeń wymagających szczegółowego omówienia jest kwestia przedawnienia roszczeń  majątkowych. Zanim zdecydujemy się na wystąpienie z powództwem do sądu przeciwko bankowi, powinniśmy zastanowić się nad tym, czy nasze roszczenie nie uległo przedawnieniu. Mogłoby się wydawać, że kwestia przedawnienia jest zupełnie jasna, bowiem przepisy Kodeksu cywilnego wprost precyzują okresy, po których upływie roszczenie staje się przedawnione.  Dokonując jednak kompleksowej analizy zagadnienia, szybko możemy dojść do przekonania, że temat przedawnienia roszczeń „kredytów frankowych” jest dużo bardziej skomplikowany, a kwestie sposobu obliczania terminu przedawnienia budzą spory nie tylko w doktrynie (do których bardziej lub mniej zdążyliśmy się przyzwyczaić), ale i w orzecznictwie. O ile spory doktrynalne wydają się być dość często spotykanym zjawiskiem, o tyle niejednolitość orzecznictwa może skłaniać do głębszych refleksji i działać zachęcająco lub wręcz zniechęcać do wejścia na drogę postępowania sądowego przeciwko bankowi. Czy słusznie (?)

Gwoli przypomnienia, w skrócie możemy powiedzieć, że w polskim obrocie gospodarczym mamy do czynienia z dwojakiego rodzaju umowami powiązanymi z walutą CHF. Pierwszym z nich jest kredyt denominowany (kwota kredytu wyrażona w CHF) drugim zaś kredyt indeksowany (kwota kredytu wyrażona w PLN). Rodzaj kredytu w istocie determinuje roszczenie,  z którym możemy wystąpić do sądu, żądając ochrony prawnej. W przypadku kredytu denominowanego będzie nim żądanie unieważnienia umowy, zaś w przypadku kredytu indeksowanego do waluty CHF żądanie zwrotu nadpłaconych rat kapitałowo-odsetkowych (z uwagi na dowolność w kształtowaniu przez bank kursów waluty po której następowało przeliczenie CHF na PLN i PLN na CHF) albo – w zależności od woli kredytobiorcy – również unieważnienie umowy.

Przy roszczeniu o zwrot nadpłat ewentualnie zwrot nienależnego świadczenia z nieważnej umowy sytuacja wydaje się dość prosta, konsumentów obowiązuje wciąż jeszcze dziesięcioletni termin przedawnienia roszczeń (w przypadku kredytów zaciągniętych przed nowelizacją k.c. w 2018 r., tj. przed 9 lipca 2018 r.), a zatem co do zasady możemy żądać zwrotu nadpłat za okres do dziesięciu lat wstecz. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, tego typu roszczenie ma charakter bezterminowy, co oznacza, że termin spełnienia takiego świadczenia musi być wyznaczony zgodnie z art. 455 k.c., a więc niezwłocznie po wezwaniu skierowanym przez zubożonego (Wyrok SN z dn. 28.04.2004 r., sygn. akt V CK 461/03). Możliwość dochodzenia zwrotu takiego świadczenia uzależniona jest zatem od uprzedniego wezwania dłużnika do zapłaty. Przyjmuje się w orzecznictwie, że nie tyle chodzi o moment, kiedy wezwanie do zapłaty zostało rzeczywiście skierowane do dłużnika, lecz o moment, kiedy mogło to najwcześniej nastąpić. Moment ten zaś ma miejsce w chwili spełnienia świadczenia nienależnego (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2001 r., sygn. akt V CKN 769/00). Gwoli przykładu można wskazać, że jeżeli kredytobiorca-konsument domaga się – w związku z nieważnością umowy – zwrotu raty zapłaconej przez niego w dniu 1 czerwca 2008 r., to bieg terminu przedawnienia tego roszczenia biegnie od tej daty, a upłynie 1 czerwca 2018 r. Skoro bowiem zapłacił ratę w dniu 1 czerwca 2008 r. na podstawie nieważnej umowy, to już w tym dniu mógł najwcześniej zażądać od banku zwrotu tej raty powołując się na tę nieważność.

Powyższa reguła znajdzie również zastosowanie do roszczeń majątkowych stron z tytułu unieważnienia umowy kredytu, jako iż podstawa prawna obu roszczeń majątkowych (powstałych tak z racji nadpłaconego kredytu jak i nieważności umowy) jest im wspólna – nienależne świadczenie.

Unieważnienie umowy kredytowej każdorazowo skutkować będzie tym, że strony zobowiązane będą do zwrócenia sobie wzajemnie tego, co w ramach nieważnej umowy sobie świadczyły. Tym samym kredytobiorca co do zasady powinien liczyć się z obowiązkiem zwrotu wypłaconego kredytu, sam zaś ma roszczenie w stosunku do banku o zwrot dokonanych spłat. Gdyby się okazało, że wysokość spłat dokonanych przez kredytobiorcę przewyższa kwotę kapitału, wówczas bank zobowiązany byłby do zwrotu tego, co otrzymał ponad kwotę kapitału. W sytuacji zaś gdyby dotychczasowe spłaty nie pokryły wartości kapitału, wówczas kredytobiorca – w przypadku unieważnienia umowy – powinien liczyć się z obowiązkiem dopłaty do kapitału.

W myśl dominującego stanowiska – pozostającego w zgodzie z prawem unijnym – brak związania konsumenta niedozwolonym postanowieniem umowy oznacza, że nie wywołuje ono skutków prawnych od samego początku i z mocy samego prawa, co sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę z urzędu (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2007 r., III CZP 62/07, OSNC 2008, nr 7-8, poz. 87 oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 2014 r., III CSK 204/13, „Monitor Prawa Bankowego” 2015, nr 1, s. 22, z dnia 1 marca 2017 r., IV CSK 285/16, oraz z dnia 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16, OSNC 2018, nr 7-8, poz. 79). W konsekwencji, orzeczenie sądu stwierdzające abuzywność postanowienia i brak związania konsumenta – jak również stwierdzające nieważność umowy – może mieć charakter wyłącznie deklaratoryjny i wywołuje skutek wsteczny (ex tunc), a zatem niweczy stosunek zobowiązaniowy od samego początku.

Pytaniem zasadniczym które się pojawia przy unieważnieniu umowy w kontekście przedawnienia jest kwestia wymagalności roszczenia, tj. ustalenia, od kiedy de facto należy liczyć okres przedawnienia roszczeń obu stron. Zgodnie z art. 118 Kodeksu cywilnego, „jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – wynosi trzy lata”. Z racji tego, że bank jest przedsiębiorcą i prowadzi działalność gospodarczą, jego roszczenia względem kredytobiorcy co do zasady przedawniają się po upływie 3 lat licząc od dnia ich wymagalności, zaś –  w ślad za powyższą argumentacją – dzień wymagalności dla świadczenia nienależnego spełnionego w ramach nieważnej umowy rozpoczyna się od momentu spełnienia tego świadczenia. Tym samym co do zasady termin przedawnienia roszczenia banku względem kredytobiorcy biegnie od dnia udostępnienia kapitału w ramach nieważnej umowy.

Z racji tego, że bank jest przedsiębiorcą i prowadzi działalność gospodarczą, jego roszczenia względem kredytobiorcy co do zasady przedawniają się po upływie 3 lat licząc od dnia ich wymagalności, zaś –  w ślad za powyższą argumentacją – dzień wymagalności dla świadczenia nienależnego spełnionego w ramach nieważnej umowy rozpoczyna się od momentu spełnienia tego świadczenia. Tym samym co do zasady termin przedawnienia roszczenia banku względem kredytobiorcy biegnie od dnia udostępnienia kapitału w ramach nieważnej umowy.

Pojawiają się również opinie, zgodnie z którymi,  w przypadku unieważnienia umowy znajdzie zastosowanie art. 410 par. 2 zd. 2 Kodeksu cywilnego, odnoszący się do sytuacji, gdy podstawa prawna nienależnego świadczenia odpadła w czasie trwania umowy. W takim wypadku strony powinny zwrócić sobie to, co w ramach umowy wzajemnie świadczyły, a termin przedawnienia zacznie bieg od momentu unieważnienia umowy w wyroku sądu i wynosić będzie sześć lat zarówno dla kredytobiorcy jak i dla banku. Przyjęcie takiego rozwiązania byłoby jednak zaprzeczeniem powyżej wskazanych, a popartych licznym orzecznictwem zasad, w tym przede wszystkim zasady deklaratoryjnego charakteru wyroku sądu stwierdzającego nieważności umowy kredytowej ze skutkiem wstecz.

Dokonując kompleksowej analizy tematu, należy również wziąć pod uwagę obowiązujący od niedawna przepis, zgodnie z którym, w wyjątkowych przypadkach, sąd może, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić zarzutu przedawnienia roszczenia skierowanego przez bank w stosunku do konsumenta, jeżeli wymagają tego „względy słuszności”. Co jednak istotne, ustawodawca zastrzegł w nowelizacji do Kodeksu cywilnego wprowadzającej ten przepis, że „przy stosowaniu przesłanki względów słuszności jest uprawnione odwołanie się do poglądów, jakie w doktrynie i orzecznictwie ukształtowały się przy stosowaniu przesłanki zasad współżycia społecznego”. Powyższe daje kredytobiorcom oręż do walki z bankami, mając na uwadze, że tak w doktrynie jak i orzecznictwie słusznie utrwalił się pogląd, zgodnie z którym „nie może skutecznie powoływać się na naruszenie zasad współżycia społecznego ten, kto sam te zasady narusza”. O tym, że banki posługując się wzorcami umownymi i stosując w swoich umowach na masową skalę niedozwolone klauzule umowne, naruszały zasady współżycia społecznego, przekonuje nas coraz bardziej liczne orzecznictwo sądów.

 

Kiedy pozwać bank…(?)

Kiedy pozwać bank…(?) czyli o tym, co każdy „frankowicz” powinien wiedzieć w kontekście opinii Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

W poprzednim artykule wspominaliśmy o coraz bardziej prokonsumenckiej linii orzeczniczej sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego, a także przede wszystkim Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sporach posiadaczy kredytów „frankowych” z bankami. Mając jednak na uwadze bliskość wspomnianego rozstrzygnięcia (lipiec 2019 r.) oraz jego – jak wszystko na to wskazuje – prokonsumencką optykę, już dziś można zacząć przygotowania do złożenia pozwu. Musimy zdawać sobie również sprawę z tego, że sprawy w sądach trwają bardzo długo, czasami nawet kilka lat, zanim sprawa się uprawomocni, oraz że są one rozpoznawane według kolejności wpływu do sądu, dlatego składając pozew już dziś ustawiamy się w kolejce po korzystne rozstrzygnięcie.

Dlatego informujemy, że jest możliwość samodzielnego przerwania biegu przedawnienia. Można to zrobić korzystając z udostępnionego przez nas wzoru wniosku. Zachęcamy także do skorzystania z usług naszej kancelarii. Przerwanie biegu przedawnienia w tym momencie pozwoli na oszczędność rzędu 500-1500 złotych miesięcznie. (pobierz wzór wniosku)

Wobec ogromnej roli orzecznictwa TSUE w kształtowaniu ustawodawstwa i orzecznictwa krajowego, uwagę „frankowiczów” powinna przykuć niedawno wydana opinia Rzecznika Generalnego TSUE, pozytywna dla spraw „frankowych”. Wyrok Trybunału w tej sprawie poznamy najprawdopodobniej jeszcze w lipcu 2019 r. Czy to oznacza, że „frankowicze” również mogą spodziewać się korzystnego dla nich rozstrzygnięcia TSUE – w ślad za opinią Rzecznika Generalnego TSUE?
Wszystko na to wskazuje, że tak.

Na dzień dzisiejszy znamy już opinię Rzecznika Generalnego TSUE, którego opinia poprzedza rozstrzygnięcie Trybunału i w 90% pokrywa się z wyrokiem TSUE. Tak było choćby ze słynnym orzeczeniem TSUE ws. wycinki Puszczy Białowieskiej, którą zarówno Trybunał i jak Rzecznik Generalny TSUE jednogłośnie uznały za naruszającą prawo unijne, tj. naruszającą zobowiązania jakie Polska przyjęła na siebie na mocy dyrektywy siedliskowej i ptasiej. Podobną zgodność poglądów wykazały Rzecznik Generalny Trybunały Sprawiedliwości i sam Trybunał w sprawie dot. interpretacji przepisów ustawy o grach hazardowych w zakresie technicznego charakteru przepisów art. 6 ust. 1 i art. 14 ust. 1 ustawy o grach hazardowych oraz konieczności notyfikacji ww. przepisów dla skuteczności ich obowiązywania na terytorium państwa członkowskiego. Zanim jednak poznamy Wyrok w tej sprawie, warto pochylić się nad głównymi wnioskami wypływającymi z opinii Rzecznika.

W tym kontekście należy wskazać, iż nigdy wcześniej „frankowicze” nie spotkali się z tak korzystną dla nich wykładnią zagadnień prawnych będących osią ich sporów z bankami. Wydaje się zatem, że dla osób, które jeszcze z jakiegoś powodu nie zdecydowały się na założenie sprawy w sądzie, jest to najlepszy moment, aby to zrobić.

Jeżeli jednak zamierzasz czekać z pozwem do wspomnianego orzeczenia TSUE, upewnij się, czy aby Twoje roszczenie nie może ulec w tym czasie przedawnieniu, w takim wypadku dalsza bierność obarczona byłaby ryzykiem utraty roszczeń i oddaleniem powództwa. Pamiętaj, że każdy miesiąc zwłoki ze złożeniem pozwu, dla większości kredytów zaciągniętych w latach przed 2009 r. oznacza przedawnienie roszczenia o ok. 500 – 1.500 zł (przy wartości kredytu oscylującej w granicach kilkuset tysięcy złotych).

Ale nie wszystko stracone, jeśli wciąż wahasz się ze złożeniem pozwu, już dziś możesz skutecznie przerwać bieg terminu przedawnienia swoich roszczeń, co pozwoli Ci na odzyskanie pełnej kwoty spłaconych rat kredytu lub kwot nadpłaconych tytułem realizacji umowy kredytu. Możesz to zrobić za pomocą naszej kancelarii, gdzie bezpłatnie pomożemy przygotować wniosek albo samodzielnie to wykonać, np. pobierając odpowiedni wzór dokumentu. Aby to zrobić należy złożyć w sądzie właściwym dla siedziby przeciwnika wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, którego złożenie pozwoli Ci na zachowanie wymagalności swoich roszczeń do chwili, gdy zdecydujesz się na wystąpienie z właściwym powództwem przeciwko bankowi.

Skontaktuj się z nami w celu bezpłatnej pomocy w skutecznym przerwaniu biegu terminu przedawnienia swoich roszczeń.

e-mail: frankowicze@dowlegal.pl

 

 

5 największych błędów w powództwach „frankowych”

Coraz więcej Polaków wytacza pozwy przeciwko bankom z tzw. powództwa „frankowego”.

Powód jest prosty. Sądy coraz przychylniej orzekają w sporach posiadaczy kredytów „frankowych” z bankami (między innymi z uwagi na pozytywną opinię prokonsumencką rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej).

Posiadacze kredytów frankowych dochodząc roszczeń korzystają z pomocy wyspecjalizowanych kancelarii prawnych. Część kredytobiorców może czuć się podwójnie oszukana z powodu poważnych błędów popełnianych przez część pełnomocników i kancelarii zajmujących się odszkodowaniami. Skutkiem części błędów, które nie zawsze da się naprawić, bywa obniżenie kwoty wygranej lub przegrana sporu. Wymieniamy kilka z nich:

Błędne ustalenie wartości roszczenia przez odniesienie do kursu NBP.

Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest odniesienie do kursu średniego NBP waluty obcej jako miernika wartości roszczeń kredytobiorców, pomimo iż kurs ten w klasycznych umowach „frankowych” nigdy nie miał i nie ma nic wspólnego z treścią stosunku zobowiązaniowego pomiędzy kredytobiorcą a bankiem.

Problemem dla kredytobiorców frankowych nie jest bowiem kurs średni dla waluty obcej ustalany przez Narodowy Bank Polski, ale kursy waluty tworzone jednostronnie i arbitralnie przez banki, których kryteria ustalania nie były objęte regulacją umowy kredytowej.

Tym samym bank poprzez dowolną konstrukcję kursów walut, przyznał sobie prawo do jednostronnego decydowania o wysokości zobowiązań kredytowych swoich klientów. Żadna umowa kredytowa nie posługiwała się wprost tylko i wyłącznie odniesieniem do kursu średniego NBP waluty obcej (gdyby tak było, nie mielibyśmy do czynienia z klauzulami niedozwolonymi), dlatego kurs ten nie powinien być przedmiotem uwagi ani kredytobiorcy, ani sądu.

Powołanie w sprawach biegłych lub brak sprzeciwu na powołanie biegłego w sprawach nieistotnych.

Ogromnym błędem kredytobiorców jest wdawanie się w toku procesu z bankiem w spór, co do kwestii zupełnie nieistotnych dla sprawy jak choćby wyżej wspomniane odniesienie do kursu średniego NBP. W oparciu o tę narrację banki formułują wnioski dowodowe, wnosząc najczęściej o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, na okoliczność tez zupełnie nieistotnych, a sądy  – częstokroć w braku wyraźnej reakcji na powyższe ze strony kredytobiorcy – na takie wnioski przystają, niepotrzebnie przewlekając postępowania i zajmując uwagę biegłych i swoją kwestiami nieistotnymi.

Porównanie kursu kredytu do kursów rynkowych.

I tutaj pojawia się kolejny błąd, jakim jest brak ze strony kredytobiorców lub ich zawodowych pełnomocników wyraźnej reakcji na wnioski banków o dopuszczenie biegłego na okoliczność ustalenia, czy kurs stosowany przez banki w swoich tabelach kursowych był rynkowy oraz czy był zbliżony do kursu średniego NBP, choć wskazywane okoliczności nie powinny mieć dla rozstrzygnięcia sprawy najmniejszego znaczenia.

Zawsze należy przypominać sądowi, że nie jest jego rolą ustalanie rynkowości bądź nierynkowości kursu waluty w tabeli kursów stosowanych przez banki.

Rolą sądu jest stwierdzenie istnienia lub nieistnienia w umowie kredytowej niedozwolonych klauzul umownych oraz – w razie ich dostrzeżenia – zastosowanie właściwej sankcji wynikającej wprost w przepisów obowiązującego prawa. Skutkiem dla istnienia niedozwolonych klauzul umownych będzie – w zależności od treści tychże klauzul i ich rodzaju – uznanie umowy w całości za nieważną, lub wyeliminowanie z niej klauzul niedozwolonych, przy zachowaniu ważności pozostałych zapisów umownych.

Niewłaściwe określanie kwoty żądanej od banku, co powoduje oddalenie powództwa.

Kolejnym często popełnianym przez kredytobiorców frankowych błędem jest niewłaściwe określanie kwoty żądanej od banku, czy to tytułem nienależnego świadczenia – w przypadku unieważnienia umowy kredytowej, czy to tytułem nadpłat – w razie wyeliminowania z umowy uznanych za niedozwolone klauzul umownych. Zawsze należy pamiętać, że punktem wyjścia do formułowania żądań wobec banku powinna być zasada walutowości, zgodnie z którą żądamy od banku tyle i w takiej walucie, w jakiej były dokonywane wpłaty.

Jeżeli zatem na jakimś etapie umowy kredytobiorca zdecydował się na spłatę zadłużenia w walucie CHF, to w tej samej walucie powinien sformułować swoje żądanie.

Jeżeli zaś kredytobiorca spłacał zadłużenie w PLN, a następnie przez jakiś okres czasu w CHF, to żądanie pozwu powinno obejmować wniosek o zasądzenie określonej kwoty w PLN i określonej kwoty w CHF. Wszelkie inne metody formułowania żądań pozwu, w tym przeliczanie kwoty żądanych do zwrotu franków na polskie złote wg kursu średniego NBP, bądź w oparciu o inne kryteria przelicznikowe, nie są poprawne i mogą doprowadzić do oddalenia naszego powództwa.

Brak prawidłowej kolejności i priorytetów żądania – co może obniżyć kwoty sporu i roszczenie.

Kolejną kwestią, na jaką należy zwrócić uwagę jest formułowanie w powództwach frankowych roszczeń ewentualnych w nieprawidłowej kolejności. Szczególnie kwestia ta dotyczy kredytów tzw. indeksowanych do waluty franka szwajcarskiego. Należy pamiętać, że na pierwszym miejscu powinniśmy formułować żądanie dalej idące. Na przykład, jeżeli występujemy z powództwem o zasądzenie kwoty nadpłat, ale jednocześnie jesteśmy zainteresowani unieważnieniem całej umowy, to żądanie unieważnienia umowy jako dalej idące w skutkach (bo unieważniające całą umowę, a nie tylko niektóre jej zapisy) powinno znaleźć się na pierwszym miejscu, a dopiero na kolejnym żądanie zwrotu nadpłat. W przeciwnym wypadku, w odwrotnej kolejności żądań, może się okazać, że sąd zasądzi na rzecz kredytobiorcy tylko i wyłącznie określoną kwotę nadpłat, pomimo istnienia wyraźnych podstaw do unieważnienia całej umowy kredytowej.

Jak widać, formułowanie żądań ewentualnych ma jak najbardziej sens, jednak musi się ono odbywać we właściwej formie.

Powyższa zasada odgrywa również szalenie ważną rolę przy kredycie indeksowanym w przypadku skierowania przez kredytobiorcę do sądu wniosku o zawezwanie do próby ugodowej. Tutaj sformułowanie żądania unieważnienia umowy, oprócz żądania zwrotu określonej sumy nadpłat, może uchronić nas przed zarzutem przedawnienia określonej części roszczenia, w przypadku, gdyby we właściwym postępowaniu sądowym, sąd unieważnił całą umowę kredytową.

Podsumowując, przed pójściem na wojnę z bankiem należy się do niej dobrze przygotować, gdyż bank na pewno nie zawaha się użyć przeciwko nam wszelkiej możliwej argumentacji dla obrony swoich interesów. Pełnomocnicy banków z pewnością wykorzystają każdy błąd i każde potknięcie kredytobiorcy lub jego pełnomocnika, zatem bardzo ważny jest dobór prawnika, który posiada wiedzę i doświadczenie w prowadzeniu tzw. “spraw frankowych”.

Zachęcamy do sprawdzenia, czy w umowie istnieją niedozwolone zapisy, co oznacza możliwość ubiegania się o zwrot nadpłat lub rozwiązania umowy kredytowej. Umowę przeanalizujemy bez żadnych zobowiązań i zaproponujemy najlepsze rozwiązanie.

Warto też umówić się z nami na spotkanie w kancelarii przy ul. Wspólnej w Warszawie lub na rozmowę telefoniczną – fachowo przyjrzymy się danej sytuacji.

Adwokat Przemysław Ostojski

Sprzedałem mieszkanie kupione za kredyt we frankach. Co dalej?

Jak odzyskać nadpłacone raty w sytuacji, w której sprzedałem mieszkanie kupione we frankach?
Krok po kroku.

1) Przede wszystkim zachęcamy do bezpośredniego kontaktu z naszą kancelarią prawną, co pozwoli nam na indywidualne określenie poszczególnych działań. Poniżej pokazujemy standardową ścieżkę ubiegania się o zwrot nadpłat.

2) W większości umów z bankami klienci spłacali raty na podstawie tzw. klauzul niedozwolonych (jak choćby jednostronne ustalanie kursu waluty na dzień, a nawet na godzinę spłaty raty kredytowej, co pozwala na manipulacje wysokością raty). W efekcie, na podstawie tych klauzul, banki pobierały znacznie zawyżone opłaty od swoich klientów.

3) Czekamy jeszcze na w pełni ugruntowane orzecznictwo, ale już dzisiaj na podstawie wyroków krajowych sądów powszechnych oraz opinii rzecznika Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) możemy stwierdzić, że umowy zawierające niedozwolone klauzule będą przez sądy powszechnie unieważniane lub wyroki będą pozawalać na odzyskanie nadpłaconych kwot. Już dzisiaj sądy przyznają odszkodowania klientom banków.

4) Co w sytuacji, w której mieszkanie kupione za kredyt we frankach zostało sprzedane? Nadal do 10 lat wstecz możesz dochodzić zwrotu nadpłaconych kwot. Procedura jest taka sama, jak w wypadku ubiegania się o zwrot nadpłat kredytu frankowego.

5) Ile wyniosły nadpłaty, których zwrotu mogę się spodziewać?

6) Byłem świadomy swojej decyzji – dlaczego mam walczyć o zwrot wpłat wynikających z umowy między mną i bankiem?
Podczas procesu tworzenia umowy bank stosował klauzule niedozwolone oraz swobodnie ustalał jej treść– na Twoją niekorzyść. Według opinii TSUE nieuczciwy warunek umowy nie może być traktowany jako obiektywnie korzystny dla konsumenta i pozostawiony w mocy wbrew woli konsumenta.

7) W jaki sposób mogę odzyskać pieniądze?
W pierwszej kolejności należy przerwać bieg przedawnienia. Pieniądze możesz odzyskać tylko do 10 lat wstecz (licząc daty wpłat), czyli każdego miesiąca tracisz prawo do odzyskania kolejnej pełnej raty. Samo przerwanie biegu to stosunkowo łatwy i szybki proces – wystarczy złożyć w sądzie zawezwanie do próby ugodowej lub złożyć pozew przeciwko bankowi.

8) Czy coś ryzykuję?
Przyjmując sprawę dokładnie analizujemy umowę i informujemy klientów o kolejnych etapach. Składamy wnioski do sądu tylko w sytuacji, w której faktycznie widzimy niedozwolone, nieuczciwe zapisy w umowie, w której mamy wysokie prawdopodobieństwo wygranej. Aktualne orzecznictwo zarówno krajowe, jak i europejskie wspiera frankowiczów w sporach z bankami.

9) Jaki jest kolejny krok?
Konieczna jest analiza umowy pod kątem występowania w niej niedozwolonych klauzul. Kolejny krok to przerwanie biegu przedawnienia, które da nam dodatkowy czas. Możemy go wykorzystać na spokojne omówienie i przygotowanie się do sprawy, tak, aby wywalczyć większą kwotę.

Zachęcamy do sprawdzenia, czy w umowie istnieją niedozwolone zapisy, co oznacza możliwość ubiegania się o zwrot nadpłat lub rozwiązania umowy kredytowej. Umowę przeanalizujemy bez żadnych zobowiązań i zaproponujemy najlepsze rozwiązanie.

Warto też umówić się z nami na spotkanie w kancelarii przy ul. Wspólnej w Warszawie lub na rozmowę telefoniczną – fachowo przyjrzymy się danej sytuacji.

Do kiedy mogę się starać o zwrot nadpłaty kredytu frankowego?

Roszczenia kierowane do banku związane z istnieniem w umowach kredytowych tzw. klauzul niedozwolonych (jak choćby jednostronne ustalanie kursu waluty na dzień, a nawet na godzinę spłaty raty kredytowej), są coraz częściej uwzględniane przez sądy. Dotyczy to zarówno roszczeń o zwrot nadpłat, jak i wniosków o unieważnienie umowy.

Termin, w którym można starać się o zwrot nadpłat wynosi dla osób fizycznych 10 lat. Nie przedawnia się natomiast możliwość ubiegania się o unieważnienie umowy kredytowej. W takiej sytuacji bank ma obowiązek zwrócenia wszystkich kwot wpłaconych przez klienta. Nie tylko rat, ale także wszystkich prowizji, marż i opłat.  Unieważnienie umowy oznacza, że bank zwalnia też hipotekę mieszkania. Klient jest natomiast zobowiązany do zwrotu pieniędzy, które otrzymał od banku, co w praktyce oznacza, że korzystał z nieoprocentowanego kredytu.

Według opinii Giovanni Pitruzzella, Rzecznika Generalnego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) to dłużnik, który ma w swojej umowie niedozwolone zapisy, powinien decydować o tym, czy rozwiązuje umowę z bankiem, a nie sąd. Z dużym prawdopodobieństwem taki też będzie wyrok TSUE.

Zachęcamy do sprawdzenia, czy w Państwa umowie istnieją niedozwolone zapisy, co oznacza możliwość ubiegania się o zwrot nadpłat lub rozwiązania umowy kredytowej. Państwa umowę przeanalizujemy bez żadnych zobowiązań i zaproponujemy najlepsze rozwiązanie.

Kolejne bardzo ważne orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawach kredytobiorców frankowych

W dniu 9 maja 2019 r. Sąd Najwyższy po rozpoznaniu  skargi kasacyjnej powodów w sprawie z powództwa kredytobiorców przeciwko bankowi o zapłatę uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w Warszawie do ponownego rozpoznania (sygn. I CSK 242/18).

Sąd Najwyższy uchylając zaskarżony wyrok stanął na stanowisku, że uznanie za niedozwolone postanowienia umowy kredytu udzielonego w złotych i indeksowanego do waluty obcej, w którym określono zasady ustalania kursu tej waluty, prowadzi do wyeliminowania mechanizmu indeksacji z treści wiążącego strony stosunku prawnego.

Powodowie zakwestionowali nadto ważność aneksu do umowy kredytowej, w którym strony dokonały zmiany rodzaju kredytu z indeksowanego do waluty CHF na kredyt walutowy w walucie CHF.

Jeżeli tylko uzasadnienie wyroku zostanie dołączone do bazy orzeczeń, będziemy Państwa na bieżąco informowali.

Pełna treść informacji pojawia się tutaj w linku.

Close

WYPEŁNIJ FORMULARZ

Zapisz swoje dane. Skontaktujemy się z Tobą, aby ustalić szczegóły dalszej współpracy.


  • Załącz umowę lub inne dokumenty (waga pojedynczego pliku nie może przekroczyć 10 MB, dopuszczane formaty .png, .jpg, .pdf, .txt, .docx, .doc). W przypadku większej ilości plików wysyłka może potrwać kilkadziesiąt sekund, prosimy o cierpliwość.

     

    "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez kancelarię Dowlegal Adwokaci Decowska – Olejnik sp.k. w celu kontaktu, analizy umowy kredytowej oraz złożeniu oferty współpracy. Oświadczam jednocześnie, że podanie przeze mnie danych osobowych jest dobrowolne oraz iż zostałem poinformowany o prawie żądania dostępu do moich danych osobowych, ich zmiany oraz usunięcia”.
  • Subscribe error, please review your email address.

    Close

    You are now subscribed, thank you!

    Close

    There was a problem with your submission. Please check the field(s) with red label below.

    Close

    Your message has been sent. We will get back to you soon!

    Close