Komentarz do orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie węgierskiej.

Od pewnego czasu w mediach głośno mówi się o uchwale TSUE z dn. 2 września 2021 r. w sprawie węgierskiego banku OTP. W ocenie wielu autorów licznych artykułów na ten temat – głównie sponsorowanych przez lobby bankowe – pojawia się narracja, zgodnie z którą ww. uchwała diametralnie wpłynie na krajowe orzecznictwo sądowe dot. kredytów indeksowanych i denominowanych do waluty franka szwajcarskiego. Zmiana ta miałaby się dokonać w kierunku pogarszającym sytuację procesową samych frankowiczów, wzmacniając jednocześnie pozycję procesową banków. W związku z docierającymi do nas zapytaniami dot. skutków wydania omawianej uchwały TSUE, postanowiliśmy temu zagadnieniu poświęcić więcej uwagi, kierując do naszych obecnych i potencjalnych klientów swój komentarz w tej sprawie.

Czy faktycznie orzeczenie TSUE zmienia sytuację kredytobiorców w sprawie węgierskiej?

Bankowi prawnicy sugerują, że wydana na początku września uchwała TSUE w węgierskiej sprawie może otworzyć drogę do stosowania przez polskie sądy kursu średniego NBP do przeliczenia wzajemnych rozliczeń pomiędzy kredytobiorcami a bankami – zamiast masowego unieważniania umów (co obecnie ma miejsce w polskich sądach). Oczywiście takie rozliczenia po kursie średnim byłyby na rękę bankom, jako że wówczas poniosłyby one mniejsze straty w stosunku do tych, które mogłyby się ziścić w przypadku unieważniania umów kredytowych. Warto jednak zauważyć, czego nie zauważają (albo nie chcą zauważyć) prawnicy banków, że uchwała TSUE w sprawie węgierskiego banku OTP została wydana w zupełnie innej rzeczywistości prawnej niż ta, z jaką mamy do czynienia w Polsce. TSUE orzekł, że przepisy unijne nie stoją w sprzeczności z ustawą, która w 2014 r. na Węgrzech spowodowała konwersję hipotek frankowych po kursie rynkowym, średnio o połowę wyższym niż z dnia zaciągnięcia. Tym samym TSUE odnosił się wprost do normy ustawowej, którą ustawodawca węgierski uregulował kwestię kredytów pseudo-walutowych. W Polsce ustawodawca nie pokusił się o takie rozwiązania prawne i obecnie nie funkcjonują żadne przepisy ustawowe, które umożliwiałyby przewalutowanie kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty CHF na walutę krajową. Czytając zatem omawianą uchwałę TSUE, należy mieć na względzie różnice w prawodawstwie krajowym Polski i Węgier.

Orzeczenia TSUE w sprawie węgierskiej nie można w Polsce stosować przez analogię!

Jeśli chodzi o motywy którymi kierował się TSUE przy wydaniu omawianej uchwały, to w zasadzie są one potwierdzeniem tego, co już wiemy z analizy orzecznictwa TSUE i sama uchwała tutaj nie wnosi nic nowego. TSUE potwierdził, że celem Dyrektywy 93/13 jest co do zasady przywrócenie równowagi kontraktowej stron i utrzymanie umowy w mocy – gdy jest to możliwe, po wyeliminowaniu z umowy niedozwolonych zapisów. Tymczasem, mając na uwadze wyrok TSUE z dnia 30 kwietnia 2014 r. (C 26/13) oraz art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. należy uznać, że w polskim systemie prawa nie ma przepisu o charakterze dyspozytywnym, umożliwiającego uzupełnienie powstałej luki w umowach, po wyeliminowaniu klauzul odsyłających do tabel kursowych banków. Artykuł 358 § 2 k.c. na który powołują się banki, uzasadniając swoje stanowisko odnośnie możliwości przeliczenia kredytu po kursie średnim NBP – wbrew narracji banków – nie może znaleźć zastosowania. Po pierwsze dlatego, że większość umów kredytowych została zawarta przed jego wejściem w życie, co miało miejsce w dn. 24 stycznia 2009 r. Zastosowanie tego przepisu w stosunku do umów zawartych wcześniej godziłoby przecież w jedną z podstawowych zasad również europejskiego porządku prawnego, którą jest zasada niedziałania prawa wstecz.

Prawo nie działa wstecz, dlatego orzeczenie TSUE nie znajdzie odzwierciedlenia w polskim prawie

Ustawodawca w ustawie nowelizującej k.c. wprowadzającej ww. przepis do polskiego porządku prawnego nie określił reguł prawa międzyczasowego, a oczywistym jest, że prawo nie może działać wstecz. Co więcej, przepis art. 358 k.c. dotyczy zobowiązań wyrażonych w walucie obcej i sposobu ich przeliczenia na walutę polską. Tymczasem, w umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej mamy do czynienia z odwrotną sytuacją, albowiem już przy wypłacie kredytu posłużenie się kursem waluty było konieczne dla określenia wysokości – przeliczenia wyrażonej w walucie polskiej na CHF kwoty kredytu, celem określenia zobowiązania w walucie obcej. Już w tym momencie – wypłaty kredytu – doszło zatem do nieprawidłowości w określeniu wysokości zadłużenia kredytobiorcy, a każda rata kredytu wskazana przez bank w CHF, była wskazana nieprawidłowo.

Należy również wskazać, że norma z art. 358 § 2 k.c. daje dłużnikowi możliwość spełnienia świadczenia w walucie polskiej, w przypadku, gdy przedmiotem zobowiązania podlegającego wykonaniu jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej. Tym samym ustawa daje wybór dłużnikowi, a nie nakłada na niego obowiązku, bowiem w przepisie jest mowa o tym, że to „dłużnik może spełnić świadczenie w walucie polskiej”. To kredytobiorca jako dłużnik decyduje, w jakiej walucie chce spełnić świadczenie, a sposób spełnienia świadczenia nie zależy w takiej sytuacji od wierzyciela (banku).

Poza tym, odwołanie do kursu średniego NBP jako przepisu rzekomo dyspozytywnego stanowiłoby nieuprawnioną ingerencję, wprowadzając do umowy elementy nie objęte wolą stron, które zostałyby narzucone arbitralnie, a w konsekwencji doprowadziłoby to do niedopuszczalnej redukcji utrzymującej finalnie skuteczność niedozwolonego postanowienia umownego.

Z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika, że sądy krajowe nie są uprawnione do przekształcenia treści umowy w taki sposób, aby nadać jej kształt nienaruszający interesu konsumenta, ponieważ osłabiałoby to oddziaływanie prewencyjne sankcji.” ( zob. wyroki: z dnia 14 czerwca 2012 r. w sprawie C-618/10 , B. E. de (…) SA przeciwko J. C., (…)-349, pkt 66 – 69; z dnia 30 maja 2013 r. w sprawie A. B., pkt 57, 60; z dnia 21 stycznia 2015 r. w połączonych sprawach C-482/13 , C-484/13 , C-485/13 i C-487/13, U. B. i C., (…)-21, pkt 28; z dnia 26 stycznia 2017 r. w sprawie C- 421/14, (…) SA przeciwko J. G., (…):EU:C:2017:60, pkt 71; z dnia 21 kwietnia 2016 r. w sprawie C-377/14 , E. R., H. R. przeciwko F. a.s., (…):EU:C:2016:283, pkt 97).

Z przywołanych wyżej orzeczeń wynika, że Trybunał wyklucza nie tylko tzw. redukcję utrzymującą skuteczność postanowienia abuzywnego, ale także wyłącza możliwość uzupełniania luk w umowie powstałych po wyeliminowaniu takiego postanowienia. W wyroku z dnia 14 czerwca 2012 roku ( C-618/10, B. E. de (…) S.A. przeciwko J. C., Legalis numer 483548) Trybunał Sprawiedliwości wskazał, że w świetle art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, sądy krajowe są zobowiązane wyłącznie do zaniechania stosowania nieuczciwego warunku umownego, aby nie wywierał on obligatoryjnych skutków wobec konsumenta, przy czym nie są one uprawnione do zmiany jego treści.

Polski porządek prawny jest inny niż węgierski

Podsumowując, w polskim porządku prawnym – inaczej niż ma to miejsce w prawie węgierskim – nie ma przepisu dyspozytywnego umożliwiającego uzupełnienie powstałej luki w umowach, po wyeliminowaniu z nich klauzul odsyłających do tabel kursowych banków. Różnica polega na tym, że ustawodawca węgierski wprost wskazał, że ustawa z 2014 r. dot. przewalutowania kredytów znajduje zastosowanie do umów zawartych przed jej wejściem w życie, tymczasem nowelizacja polskiego kodeksu cywilnego z 2009 r. takiego zastrzeżenia nie wprowadza.

 

Jeżeli po przeczytaniu tego wpisu uważasz, że może on pomóc innym osobom, mamy prośbę o jego udostępnienie, co na pewno będzie dla nas stanowiło zdecydowaną motywację do dalszego rozwoju tego miejsca…

Spodobał Ci się nasz artykuł? Przeczytaj podobne wpisy

Rafał Olejnik
Rafał Olejnik

Adwokat, Partner zarządzający kancelarią Dowlegal. Wieloletni praktyk. Doradca zarządów wielu spółek, w tym spółek notowanych na giełdzie papierów wartościowych. Pasjonat ochrony interesów członków zarządu (czasem jednak stający po drugiej stronie) oraz właścicieli działalności gospodarczych, który stoi na stanowisku, że priorytetem dla każdego przedsiębiorcy powinna być konieczność ochrony tak interesu spółki, którą zarządza, jak też, a może przede wszystkim, interesu osobistego.