Ostatnie orzeczenia w sprawach frankowiczów z MBank…

Prezentujemy Państwu zestawienie wybranych orzeczeń Mbank

mBank- unieważnienie

Orzeczenie z dnia 29.01.2020 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie, sygn. akt I ACa 67/19

O unieważnieniu frankowej umowy kredytowej, wbrew ustaleniom poczynionym przez sąd pierwszej instancji, orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 29 stycznia 2020 r. Sąd uznał na podstawie przedstawionych powodowi przez Bank informacji, iż nawet przy uwzględnieniu, że powód z racji swego wykształcenia i doświadczenia w korzystaniu z instrumentów finansowych jest konsumentem rozważnym, nie mógł on rozeznać się w chwili zawierania umowy, jak duże jest ryzyko zmiany kursu waluty na przyszłość na przestrzeni wielu lat obowiązywania umowy kredytowej i jakie to będzie miało dla niego skutki ekonomiczne. Niedostateczna informacja o ryzyku walutowym w zasadzie uniemożliwiała podjęcie racjonalnej decyzji dotyczącej zawarcia umowy kredytowej, a klauzule indeksacyjne zawierające niejednoznaczne i niezrozumiałe dla konsumenta warunki ryzyka kursowego naruszały równowagę kontraktową stron. W ten sposób bank wykorzystywał swoją przewagę informacyjną oraz uprzywilejowaną pozycję profesjonalisty przy zawieraniu umowy kredytowej z powodem.

W konsekwencji w tej sprawie należało uznać, że sprzeczność z dobrymi obyczajami postępowania pozwanego banku przejawiała się w braku indywidualnego ustalenia kwestionowanych postanowień umownych oraz w niedoinformowania powoda odnośnie ryzyka kursowego, z jakim wiąże się zawarcie umowy kredytu waloryzowanego walutą obcą. Natomiast rażące naruszenie interesów konsumenta w dysproporcji praw i obowiązków stron umowy, na co trafnie wskazał powód w apelacji. Należy także wziąć pod uwagę, że rażące naruszenie interesów konsumenta to nieusprawiedliwiona dysproporcja praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom (w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego) oznacza tworzenie przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

mBank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia 23.10.2019 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie, sygn. akt V ACa 567/18

Sąd Apelacyjny uznał, że umowa nie zawierała takich postanowień, które w przepisach prawa bankowego określone są jako istotne – bez których nie mogło dojść do ważnego jej zawarcia. Sąd uznał ponadto, że ocena dwóch przesłanek uzasadniających uznanie, że wskazane zapisy umowy z 6 listopada 2006 r. były abuzywne, dokonana przez Sąd Okręgowy, była poprawna. Trudną ją podważać. Nie może więc ulegać wątpliwości, że opisane postanowienia tej umowy, w szczególności zawarte w § 11 ust. 4 i § 13 ust. 5, czyli uzależniające wysokość rat kapitałowo – odsetkowych albo całego kredytu spłacanego przed terminem, jak to miało miejsce na tle okoliczności tej sprawy, od kursu kupna CHF ustalanego w tabeli kursów mBank S.A., które nie musiały być według umowy ustalane na podstawie obiektywizowanych, a więc uśrednionych notowań, w tym w oparciu o kursy podawane przez NBP, nie zostały indywidualnie uzgodnione z powodami przy podpisywaniu tej umowy, lecz zostały zaoferowane powodom przez ten bank w oparciu o szablon, który stosowany był wobec innych klientów zawierających z tym bankiem podobne umowy. Poprawnie ponadto Sąd przyjął, że w zasadzie zapisanie w tej umowie wskazanego mechanizmu indeksacyjnego, opartego o kurs kupna z tabeli kursowej mBanku S.A., naruszało dobre obyczaje.

Nadto, Sąd Apelacyjny uznał, że w sytuacji, gdy kredyt przekazany zawsze jest ustalony w zakresie jego kwoty i waluty, wymaganie oznaczenia kredytu spłacanego na warunkach określonych umową opartą na walutowej klauzuli indeksacyjnej, w tym do CHF, powinno zostać uznane za spełnione wyłącznie w wypadku takiego zapisania w umowie sposobu obliczania rat kapitałowo – odsetkowych w CHF, przeliczanych jednak na walutę polską, w ramach którego oznaczenie kursu sprzedaży nie będzie pozostawione jednostronnej i arbitralnej, mimo że uwikłanej w uwarunkowania ekonomiczne, w tym kursowe tendencje rynkowe, decyzji kredytodawcy, która podlega ujawnieniu w tabelach kursowych danego banku, lecz uzależnione w umowie zostanie od niezależnego od banku określenia tego kursu, w tym przez odwołanie się do średnich notowań, w szczególności do kursów ogłaszanych przez NBP, ewentualnie podwyższanych do określonego w umowie poziomu, który parametrycznie, czyli procentowo albo ułamkowo, musi zostać oznaczony, aby można było uznać, że kredytobiorca akceptuje warunki jego precyzyjnego ustalenia w okresie wykonywania umowy w sposób nieoparty na jednostronnej woli banku realizującego sprzeczne w tym zakresie interesy w stosunku do tego, jakie są cele i interesy kredytobiorcy. Występująca w tym zakresie rozbieżność interesów stron umów kredytowych to nic innego jak ekonomiczne podłoże, aksjologicznie uzasadniające niedopuszczalność jednostronnego oznaczenia rat kredytowo – odsetkowych oraz konieczności uznania, że zastosowanie takiego upoważnienia narusza istotę (naturę) zobowiązania i nie zasługuje na ochronę ze względu na przekroczenie granicy dopuszczalnej swobody umów. 

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

zawarte w umowie i regulaminie postanowienia określające sposoby wyliczenia kwoty kredytu podlegającej spłacie i wysokości rat kredytu były abuzywne, a tym samym nie wiążą powódki

mBank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia  04.12.2019 r.Sąd Apelacyjny w Warszawie, sygn. akt I ACa 442/18

W tym wypadku, Sąd Apelacyjny stwierdził naruszenie prawa materialnego,tj. art. 385 1 § 1 k.c., dotyczącego niedozwolonych postanowieniach umownych. Mianowicie Sąd uznał, że przedstawianie przez instytucję finansową, dysponującą profesjonalną wiedzą ekonomiczną, instrumentami pozwalającymi analizować dane spływające z rynku i prognozować zachowania kursów walut, konsumentowi z kraju spoza strefy euro, zarabiającemu w miejscowej walucie, kredytu indeksowanego do CHF jako rozwiązania korzystniejszego z uwagi na formalnie niższe koszty (niższe oprocentowanie franka i/lub niższą marżę banku), i zatajenie przed nim, że wzrost kursu franka zniweczy te korzyści, a nawet może spowodować, że udzielony kredyt stanie się dla kredytobiorcy rozwiązaniem znacznie droższym niż kredyt złotowy, musi być ocenione jako działanie nielojalne wobec konsumenta. Prowadzi ono niewątpliwie do ukształtowania praw i obowiązków kredytobiorcy w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, naruszając przy tym rażąco jego interesy. Obliczone jest bowiem w istocie na to, że na przestrzeni okresu kredytowania rósł będzie kurs CHF do waluty miejscowej, przynosząc bankowi dodatkowe znaczne zyski, czego konsument nie obejmował swoją świadomością w dacie zawierania umowy.

Naruszenie dobrych obyczajów przejawiło się również w działaniach banku polegających na przedstawianiu długoterminowego kredytu obciążonego ryzykiem walutowym jako rozwiązania korzystniejszego dla konsumenta: tańszego i bardziej bezpiecznego. Ten efekt bank osiągał akcentując w rozmowach z powódką kwestię niższego oprocentowania kredytów frankowych i przemilczając wpływ wzrostu kursu franka na rzeczywiste oprocentowanie, nie przedstawiając żadnych symulacji. Bank nie poinformował powódki o wysokości kursu granicznego, przy którym rzekome korzyści z niskiego oprocentowania kredytu indeksowanego są niweczone przez wzrost kursu waluty. Nie poinformował również, jaki może być scenariusz negatywny ruchu kursów CHF/PLN i jak wówczas ukształtowałyby się obciążenia powódki. Dysponując oczywistą przewagą informacyjną nad konsumentem bank nie przekazał powódce informacji o prognozach wynikających z danych ekonomicznych i geopolitycznych.

Dodatkowo naruszeniem dobrych obyczajów i rażącym naruszeniem usprawiedliwionych interesów konsumenta było zastrzeżenie dwóch różnych kursów wymiany: kursu kupna dla przeliczenia wypłaconego przez bank kredytu, zaś kursu sprzedaży dla obliczania rat spłacanego kredytu. Powódka słusznie wskazała w pozwie, że w ten sposób już na wstępie umowy bank zastrzegł sobie dodatkowe nieuzasadnione korzyści kosztem konsumenta. Takie rozwiązanie nie tylko dodatkowo i bez żadnego uzasadnienia podwyższało raty kapitałowe, ale także zwiększało podstawę naliczania odsetek i prowizji (marży).

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

Konsekwencją niezwiązania powodów niedozwolonymi klauzulami umownymi jest to, że umowa kredytu jest umową wyrażającą zobowiązanie w walucie polskiej bez indeksacji do waluty obcej.

mBank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia 24.02.2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie, sygn. akt II C 409/18

Sąd Okręgowy uznał, że w umowie określona została wyłącznie kwota uruchomienia kredytu, tj. zobowiązanie banku do wypłaty określonej kwoty wyrażonej w PLN. W umowie nie zostały jednak określone świadczenia powodów, tj. wysokość salda kredytu, sposób jego wyliczenia oraz zasady, w oparciu o które miały być określone zobowiązania powodów w postaci spłaty rat. W konsekwencji powodowie według stanu na dzień zawarcia umowy w żaden sposób nie byli w stanie określić wysokości swojego zadłużenia (salda kredytu) i to nawet przy założeniu, że zarówno oprocentowanie jak i kurs średni NBP waluty CHF były niezmienne przez cały okres trwania umowy. Wysokość zobowiązania powodów według postanowień umowy mógł bowiem dowolnie kształtować pozwany bank i wyłącznie od jego woli zależała wysokość tych świadczeń.

Sąd zauważył, że w przypadku określenia wysokości świadczenia w wyniku waloryzacji należy przyjąć, że miernik wartości służący tejże waloryzacji (indeksacji), powinien być określany w sposób precyzyjny. To znaczy taki, aby możliwe było jego obiektywne oznaczenie. W przeciwnym razie nie zostanie spełniony wymóg oznaczoności świadczenia. Pozostawienie jednej ze stron możliwości swobodnego kształtowania wskaźnika waloryzacji skutkowałoby w istocie brakiem określenia wysokości świadczenia, a zatem – jak zasadnie wskazała strona powodowa – brakiem uzgodnienia tego elementu umowy.

W umowie nie zostały określone w sposób odpowiedni (poddający się kontroli) warunki i sposób zmiany wysokość oprocentowania kredytu. Postanowienia odnoszące się bowiem do zmiany wysokości oprocentowania nie zostały sprecyzowane. Decyzja w zakresie zmiany oprocentowania zależała wyłącznie od pozwanego banku. Zwrócić uwagę należy, że oprocentowanie kredytu rzutuje bezpośrednio na wysokość rat. W świetle zasad kredytowania jest to wyłączny czynnik, który powinien mieć wpływ na wysokość rat kredytowych.W rzeczywistości jednak w przedmiotowej umowie wysokość rat zależała nie tylko od wysokości oprocentowania, ale i była zależna od kursu przyjętego przez pozwanego do przeliczenia spłat dokonywanych przez powodów, a więc była zależna od zastosowanego przez bank spreadu. Spread ten w istocie powiększał wysokość oprocentowania. Reasumując, oprocentowanie nie zostało wyraźnie określone w umowie.

Konkludując, Sąd uznał, że strony nie określiły w umowie wzajemnych głównych świadczeń stron, a taka sytuacja jest sprzeczna z naturą stosunku umowy, której istotą jest uzgodnienie jej postanowień przez strony (art. 3531 k.c.). Konstrukcja przyjęta przez bank we wzorcu umownym jedynie stwarzała pozory uzgodnienia z powodami istotnych warunków umowy. Podkreślono również, że nawet bank przy zawarciu umowy nie znał jej dokładnych warunków, a tym samym nie znał jej treści. Bank nie posiadał bowiem żadnego sprecyzowanego mechanizmu ustalania marży doliczanej do kursu bazowego. W umowie nie zostały ponadto określone zasady spłaty kredytu. Umowa nie precyzowała bowiem w jaki sposób bank będzie ustalał kursy w tabelach, które miały mieć zastosowanie do dokonywanych przez powodów spłat w walucie PLN. Kursy te w świetle umowy mogły być ustalane przez pozwanego w sposób dowolny. Przyjmując zatem, że klauzula waloryzacyjna określała główne świadczenia stron przedmiotowa umowa nie została nigdy skutecznie zawarta.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

mBank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia 05.02.2020 r, Sąd Okręgowy w Warszawie sygn. akt  II C 65/18

W tej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie uznał za nieopuszczalne, aby postanowienia umowne dawały jednej ze stron uprawnienie do kształtowania według swojej woli zakresu obowiązków drugiej strony ponieważ byłoby to sprzeczne z naturą umowy. Gdy oznaczenie świadczenia zostałoby pozostawione jednej ze stron, powinno być ono w zasadzie oparte na obiektywnej podstawie, a nie pozostawione do swobodnego uznania strony, w przeciwnym razie zobowiązanie w większości przypadków byłoby nieważne, jako naruszające art. 3531 k.c. Zdaniem Sądu przedmiotowa umowa kredytu jest nieważna i powinna być traktowana jako nie zawarta, czego nie sanują późniejsze czynności faktyczne i prawne (w tym zawierane aneksy), a wszelkie czynności dokonywane po zawarciu umowy powinny podlegać rozliczeniu na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Na podstawie stanu faktycznego ustalonego przez Sąd, a w szczególności na podstawie treści umowy kredytu, stwierdzić należy, iż strony nie umówiły się co do głównych świadczeń umowy. Brak określenia w umowie głównych świadczeń umowy, zdaniem Sądu, prowadzi do stwierdzenia, że umowa jest w całości nieważna. Zarówno indeksacja, jak odesłanie do tabel kursowych stanowią przedmiot główny umowy, przy czym nie zostały one sformułowane jednoznacznie -brak wskazania zasad ustalania kursów, brak rzetelnej informacji o ryzyku walutowym przy jednoczesnym wykreowaniu poprzez indeksację takiego ryzyka oraz rodzaje kursów prowadzące do dalszych niejednoznaczności.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

mBank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia 14 stycznia 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie sygn.  akt I C 404/17

Sąd Okręgowy w Warszawie, uznał  za abuzywne, a tym samym za niewiążące postanowienie zawarte w § 10 ust. 4 umowy, które brzmi: „Raty kapitałowo – odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej mBanku S.A., obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50”. Oceniając ten zapis wskazał, że jest on sprzeczny z prawem i dobrymi obyczajami, bo odwołuje się do tabeli kursów sprzedaży walut kredytodawcy. Ponadto, jako sprzeczne z zasadą swobody umów (art. 353 1 k.c. – strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie, ani zasadom współżycia społecznego) uznał, co jest w judykaturze i doktrynie jednoznaczne, określenie wysokości świadczenia tzw. metodą subiektywną tj. uzależnioną wyłącznie od woli jednej ze strony umowy, w tym przypadku strony silniejszej – banku.

Sąd uznał umowę za nieważną jako, że opiera się ona na sprzecznej z zasadą swobody umów subiektywnej metodzie oznaczenia wartości świadczenia. Wysokość zobowiązań powoda była waloryzowania miernikiem wartości wyznaczanym swobodnie przez pozwanego, w związku z czym kwota kredytu oraz zadłużenia z tytułu niespłaconego kredytu nie została określona w umowie ani aneksie, ani też nie została uzależniona od miernika obiektywnego, lecz pozostawiona została do swobodnego uznania pozwanego, który nie był ograniczony żadnymi postanowieniami umownymi lub ustawowymi. Ponadto Sąd przychylił się do twierdzenia powoda, że bank nie może żądać od kredytobiorcy zwrotu większej kwoty środków pieniężnych aniżeli ściśle określonej i oddanej do dyspozycji. Nadto podzielił zdanie powoda, że umowna klauzula waloryzacyjna stosowana do kwoty udzielonego kredytu wystawia kredytobiorcę na nieograniczone ryzyko, zaś taki rozkład ryzyka jest niedopuszczalny ze względu na charakter wzajemnie zobowiązujący umowy kredytu.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

mBank – usunięcie klauzul abuzywych – odfrankowienie

Orzeczenie z dnia 22 stycznia 2020 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi sygn. akt I ACa 1409/18.

Sąd Apelacyjny nie zgodził się z twierdzeniami strony pozwanej, iż sporne postanowienia nie są dla powodów krzywdzące, skoro udzielony kredyt był korzystniejszy (tańszy) od złotowego. Przedsiębiorca nie może bowiem kupić „antyabuzywności”. Okoliczność ta mogłaby być, przesłanką nieabuzywności, gdyby w ocenie łącznej, z pozostałymi warunkami umowy, nie dochodziło (i nie mogło dochodzić) do naruszenia, z racji jej wysokości z uwzględnieniem dalszych postanowień, interesów strony słabszej, czyli konsumenta. Można oczywiście ustalać wysokość świadczenia (jego cenę) poprzez odwołanie się do stosowanych przez podmiot stawek, jednak zabieg taki musi być czytelny i zrozumiały dla kontrahenta, a co nie zachodzi w sytuacji niewiedzy co do realnej wysokości zobowiązania, czego nie zmieni wskazywanie na prawne podstawy ustalania ceny walut i obowiązek ich udostępniania klientom, jeżeli klient nadal nie wie, ile konkretnie ma zapłacić bankowi obecnie oraz ile powinien mu zapłacić w przyszłości, bowiem wciąż nie zna mechanizmu ustalania podstawy wysokości długu. Mając powyższe na uwadze, Sąd orzekł, że arbitralne ustalanie przez pozwanego kursów, doprowadziło do sytuacji, w której pomimo regularnych spłat przez szereg lat, zobowiązanie powodów znacząco wzrosło, przy braku istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza w tym okresie. Powodowie liczyli się z ryzykiem walutowym, jakie wiązało się z umową kredytu indeksowaną do CHF, ale czym innym jest zgoda na ryzyko walutowe, zależne od mechanizmów rynkowych, które jednak jest możliwe do wyliczenia. Czym innym jest z kolei uzależnienie wysokości świadczenia od kwestii całkowicie nieprzewidywalnych, ryzyka o charakterze w praktyce całkowicie nieograniczonym, zależnym od wyłącznej decyzji pozwanego. To właśnie w tym mechanizmie Sąd Apelacyjny dostrzegł sprzeczność postanowienia z dobrymi obyczajami i rażące naruszenie interesów konsumenta, który nie ma możliwości uprzedniej oceny własnej sytuacji –w tym wysokości wymagalnych rat kredytu –i jest zdany wyłącznie na arbitralne decyzje banku.

Sąd Apelcyjny podzielił zdanie Sądu I instancji, że skutkiem uznania abuzywności klauzul waloryzacyjnych będzie ich bezskuteczność inter partes (czyli między stronami). Bezskuteczność klauzul niedozwolonych następuje z mocy prawa i ex tunc. Sąd pierwszej instancji podkreślił, że nie jest uprawniony do zastępowania klauzul abuzywnych innymi postanowieniami. Zatem skoro Sąd uznał, że klauzula indeksacyjna jest niewiążąca (nieważna) to w pozostałym zakresie strony są związane pozostałą częścią umowy. Stwierdził, że w ogóle nie ma potrzeby ich zastępowania, bo umowa w dalszym ciągu może być wykonywana, w dalszym ciągu jest to umowa kredytu i nie ma żadnych wątpliwości co do jej wykonywania, gdyż powodowie mają spłacać kredyt złotówkowy, a odsetki zależne są od Libor 3M i marży określonej w umowie.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Czy przedsiębiorcy mają możliwość zwalczania swoich umów kredytowych w CHF…?

W tekście poniżej poruszamy temat prowadzonej działalności gospodarczej w zestawieniu z kredytem frankowym (CHF).

Wśród kredytobiorców posiadających kredyty nominowane do waluty franka szwajcarskiego są również osoby prowadzące działalność gospodarczą. Decydując się na wystąpienie z powództwem przeciwko bankowi, osoby takie muszą zmierzyć się z wyzwaniem jakim jest udowodnienie przed sądem konsumenckiego charakteru zaciągniętego kredytu. Warto przypomnieć w tym miejscu, że przepisy dotyczące niedozwolonych klauzul umownych o które oparte są roszczenia kredytobiorców w procesie o ustalenie nieważności czy też tzw. „odfrankowienie” umowy, chronią wyłącznie konsumentów. Zgodnie z art. 385(1) par. 1 k.c. „postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy”. Powyższy przepis roztacza swojego rodzaju parasol ochronny nad konsumentem jako teoretycznie słabszym uczestnikiem obrotu gospodarczego w relacjach z przedsiębiorcami.

Przepisy art. 385 k.c. nie obejmują obrotu pozakonsumenckiego – w takim wypadku podmioty które czują się pokrzywdzone mogą korzystać jedynie ze środków ochrony na zasadach ogólnych. Przepisy dotyczące ochrony konsumenckiej zostały wprowadzone do Kodeksu cywilnego w wyniku implementacji dyrektywy Rady Unii Europejskiej nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, której celem było zapewnienie m.in. ochrony konsumentów przed nieznajomością norm prawnych oraz zapewnienie konsumentowi takiej samej ochrony zarówno w umowach zawieranych ustnie, jak i na piśmie.

Przedsiębiorca również może korzystać z ochrony, jednak na zasadach ogólnych – bez powoływania się na klauzule niedozwolone

Zgodnie z definicją zawartą w art. 22(1) Kodeksu cywilnego, za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej  bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. A zatem konsumentem z całą pewnością jest osoba w ogóle nie prowadząca działalności gospodarczej. W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą, dla ustalenia konsumenckiego charakteru zawieranej umowy zasadnicze znaczenie ma kilka kwestii. Po pierwsze, czy w umowie literalnie kredytobiorca występuje jako zwykła osoba fizyczna (konsument) czy też jako osoba prowadząca działalność gospodarczą. Po drugie, należy ustalić, jaki jest cel umowy i przeznaczenie środków pochodzących z kredytu, tzn. czy z jego pomocą kredytobiorca realizuje cel gospodarczy w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, czy też realizuje inne cele, np. mieszkaniowe. Często zdarza się, że kredytobiorca formalnie prowadzi działalność gospodarczą w chwili zaciągnięcia kredytu, jednak zaciąga kredyt na realizację celów innych niż gospodarcze (zwykle mieszkaniowe), a niejako dodatkowo i akcesoryjnie na pewnej części tej nieruchomości rejestruje działalność gospodarczą.

Duże znaczenie dla oceny charakteru umowy w tym wypadku ma okoliczność prowadzenia działalności w dacie zawarcia umowy kredytu

Duże znaczenie dla oceny charakteru umowy w tym wypadku ma okoliczność prowadzenia działalności w dacie zawarcia umowy kredytu. O ile bowiem łatwiej jest wykazać że osoba nie prowadząca działalności w dacie zawarcia umowy zawiera umowę kredytu która nie jest związana bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, o tyle wykazanie tej okoliczności w przypadku osoby prowadzącej działalność gospodarczą w dacie zawarcia umowy wymaga dodatkowej argumentacji. Istotne znaczenie ma również to, czy działalność jest prowadzona na całej powierzchni kredytowanej nieruchomości, czy też jedynie na jej fragmencie oraz jaka jest proporcja powierzchni użytkowej nieruchomości w stosunku do powierzchni przeznaczonej pod działalność gospodarczą.

W pewnym sensie zakres prowadzonej działalności wiązać się może z jej rodzajem, np. w przypadku prowadzenia działalności polegającej na wynajmie lokali. Wówczas wynajmowi z reguły (choć nie zawsze) podlegać będzie cała powierzchnia nieruchomości. Z pewnością w przypadku prowadzenia działalności jedynie na niewielkim fragmencie powierzchni nieruchomości, dodatkowo przy występowaniu w umowie z pozycji konsumenta oraz z przeznaczeniem kredytu na cele mieszkaniowe, trudno uznać aby zawarcie tego rodzaju umowy było związane bezpośrednio z prowadzoną przez kredytobiorcę działalnością gospodarczą lub zawodową – nawet gdy kredytobiorca był czynnym przedsiębiorcą w dacie zawarcia umowy z bankiem.

konsumentem z całą pewnością jest osoba w ogóle nie prowadząca działalności gospodarczej

Zawsze jednak rodzaj argumentacji dla obrony konsumenckiego charakteru umowy wymaga indywidualnego podejścia. Kredytobiorca, który choćby krótkotrwale i fragmentarycznie prowadził działalność na kredytowanej nieruchomości powinien liczyć się z tym, że w toku postępowania przed sądem bank będzie starał się to wykorzystać do podważenia konsumenckiego charakteru umowy. W licznych procesach sądowych spotykamy się z różną argumentacją banków w tym zakresie a obrona kredytobiorcy przed tego typu zarzutem wymaga przemyślanej i spójnej strategii prowadzenia sprawy.

Co istotne, przedsiębiorcy również nie są bez szans, albowiem mają instrumenty do podważenia ważności zawartych przez nich umów w oparciu o inne niż niedozwolone klauzule umowne przesłanki. A zatem, nawet w przypadku występowania kredytobiorcy z pozycji przedsiębiorcy w umowie kredytu, przedsiębiorcy mogą powoływać się na różne podstawy nieważności, m.in. na niezgodność z art. 69 ustawy – Prawo bankowe oraz przekroczenie granic swobody umów z art. 353(1) k.c. Orzecznictwo sądowe zna wiele umów zawartych przez banki z przedsiębiorcami, które w trybie kontroli sądowej zostały uznane za nieważne, wśród których można wskazać m.in. Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy – Woli w Warszawie, sygn. akt: I C 807/18, czy Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach sygn. akt: I ACa 632/17.

przedsiębiorcy również nie są bez szans, albowiem mają instrumenty do podważenia ważności zawartych przez nich umów w oparciu o inne niż niedozwolone klauzule umowne przesłanki

Zachęcamy wszystkich kredytobiorców zainteresowanych analizą posiadanych umów o kontakt z Kancelarią celem dokonania indywidualnej oceny ekonomicznej zawartych umów i opracowania strategii dochodzenia przysługujących roszczeń.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Ostatnie orzeczenia w sprawach frankowiczów z Getin Bank…

Prezentujemy Państwu zestawienie wybranych orzeczeń Getin Bank.

Orzeczenie z dnia 12 grudnia 2019 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (VI ACa 533/18)

Sąd oddalił apelacje obu stron i utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 18 kwietnia 2018 r. (XXV C 546/16)

Sąd odwoławczy dostrzegł, inaczej niż Sąd Okręgowy, iż postanowienia umowy kredytowej -denominowanej, które pozwalają bankowi swobodnie i bez sprecyzowania przesłanek określać kursy walut, służące następnie do przeliczania kwoty kredytu i należnych od kontrahenta rat i stosowania w pierwszym przypadku kursu kupna waluty, w drugim sprzedaży, są abuzywne. Spostrzegł też nierównowagę informacyjną związaną z tym, że Bank uprawniony został do samodzielnego określania danych istotnie wpływających na wymiar zobowiązania drugiej strony umowy, co uniemożliwia skuteczną kontrolę zastosowanego kursu. Zwrócił ponadto uwagę, że stosowany przez Bank dwojaki kurs (kupna i sprzedaży), czyli tzw. spread walutowy, może stanowić dodatkowe wynagrodzenie-obok „klasycznych” świadczeń kredytobiorcy, takich jak odsetki kapitałowe i prowizje-i może kształtować prawa i obowiązki kontrahenta banku w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszać jego interes w omawianym typie stosunków kredytowych. Zauważył też, że niedozwolone postanowienie umowne nie wiąże konsumenta, co w orzecznictwie przeważnie interpretuje się jako zastosowanie sankcji bezskuteczności działającej od samego początku, mocą samego prawa i branej pod uwagę z urzędu.

Ponadto, Sąd stwierdził, że kwoty pobierane przez bank od powodów przy uwzględnieniu abuzywnego mechanizmu stanowią nadwyżkę a skoro mechanizm waloryzacji nie wiąże, to oznacza, że bank wykorzystując ten mechanizm pobrał kwoty bez podstawy prawnej.

Ostatecznie Sąd Okręgowy w I instancji uznał, że umowa d. Getin Banku jest ważna, ale powinna być wykonywana z pominięciem indeksacji kursem CHF i zasądził na rzecz powodów zwrot nadpłaconych rat kredytu. Sąd II instancji oddalił apelacje obu stron i utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

Getin Bank – unieważnienie.

Orzeczenie z 20 grudnia 2019, roku Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. XXV C 1597/17)

W dniu 20 grudnia 2019 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w którym ustalił nieważność umowy kredytowej Getin Noble Bank S.A. Jednocześnie sąd oddalił powództwo kredytobiorcy w zakresie zapłaty (roszczenie w PLN). Dodatkowo Sąd zasądził od banku na rzecz kredytobiorcy zwrot kosztów postępowania.

Sąd uzasadniając wydany wyrok wskazał m.in. że kredytobiorca został pouczony o ryzyku kursowym w sposób niewłaściwy zaś indeksacja została sformułowana w sposób nieprecyzyjny. Informacja o ryzyku była niewłaściwa pomimo podpisanego oświadczenia o ryzyku, jednak oświadczenie to nie spełniało wymogów rzetelnej informacji o ryzyku – rzeczywiście uświadamiającej klientowi ryzyko walutowe. Oświadczenia Noble Banku definiowały ryzyko walutowe jako to wpływające na raty kredytu a nie na saldo.

Zdaniem Sądu Okręgowego zawarte w umowie i regulaminie postanowienia określające sposoby wyliczenia kwoty kredytu podlegającej spłacie i wysokości rat kredytu były abuzywne, a tym samym nie wiążą powódki. W niniejszej sprawie prowadziło to do nieważności umowy, gdyż zakwestionowane postanowienia określają główne świadczenia stron i bez nich nie sposób wykonywać umowy.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

zawarte w umowie i regulaminie postanowienia określające sposoby wyliczenia kwoty kredytu podlegającej spłacie i wysokości rat kredytu były abuzywne, a tym samym nie wiążą powódki

Getin Bank – odfrankowienie.

Orzeczenie z dnia 8 stycznia 2020 roku, Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt VI ACa 817/18). 

W I Instancji, Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że klauzule przeliczeniowe zastosowane w umowie są niedozwolone a cały mechanizm indeksacji w kształcie przyjętym w wiążącej strony umowie podlega zakwestionowaniu. Uznał także, że umowa może obowiązywać bez mechanizmu indeksacji, gdyż po wyeliminowaniu z niej abuzywnych postanowień dotyczących indeksacji zawiera nadal wszystkie przedmiotowo istotne elementy umowy kredytu. Ponadto stwierdził, że nie występuje w umowie żadna, wymagająca uzupełnienia, luka w zakresie przeliczania świadczenia wyrażonego w walucie obcej na walutę polską ponieważ przedmiotowy kredyt jest kredytem złotowym – kwota kredytu wyrażona została w walucie polskiej. Ocenił również, że bez klauzul indeksacyjnych możliwe jest ustalenie wysokości zobowiązań banku i kredytobiorców – w świetle treści pozostałym postanowień umownych. W ocenie Sądu, przyjęcie koncepcji, że postanowienia uznane za abuzywne nie są zastępowane żadnymi innymi normami jest prawidłowym rozwiązaniem problemu, znajdującym oparcie w przepisach prawa (art. 385 1 § 2 k.c., art. 6 ust. 1 dyrektywy nr 93/13) i potwierdzenie w poglądach judykatury. W takiej sytuacji umowa kredytu pozostaje umową kredytu bez mechanizmu indeksacji, co powoduje, że faktycznie mamy do czynienia z kredytem złotowym, ze zmiennym oprocentowaniem, na które składa się suma obowiązującej stawki DBCHF (opartej o wskaźnik LIBOR 3m) i stałej marży Banku określonej w umowie. Co więcej wyeliminowanie z umowy mechanizmu indeksacji (waloryzacji) nie powoduje zmiany charakteru zobowiązania, a jedynie prowadzi do zaprzestania waloryzacji. Konsekwencją niezwiązania powodów niedozwolonymi klauzulami umownymi jest to, że umowa kredytu jest umową wyrażającą zobowiązanie w walucie polskiej bez indeksacji do waluty obcej.

 W II instancji, w ocenie sędziego sprawozdawcy apelacja wniesiona przez pozwanego była w całości bezzasadna.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj. Wyrok I instancji sygn. akt XXV C 808/17 – utrzymany w apelacji znajduje się natomiast tutaj.

Konsekwencją niezwiązania powodów niedozwolonymi klauzulami umownymi jest to, że umowa kredytu jest umową wyrażającą zobowiązanie w walucie polskiej bez indeksacji do waluty obcej.

Getin Noble Bank S.A. – oddalone powództwo Getin Noble Bank S.A. przeciwko konsumentom.

Orzeczenie z 13 stycznia 2020 roku, Sąd Okręgowy w Łodzi (sygn. akt I C 1042/18)

W rozpoznawanej sprawie Sąd uznał, że umowa kredytu hipotecznego zawarta między stronami była umową opiewającą na walutę polską z zamieszczoną w niej klauzulą indeksacyjną. Jednocześnie treść tej klauzuli – uzależnienie wysokości wypłaconego kredytu, jak i dokonywanych przez pozwanych spłat od kursu kupna/sprzedaży dewiz w powodowym banku, spowodowała uzależnienie wysokości kwot do wypłaty i zwrotu od zachowań i decyzji tylko jednej ze stron umowy, w dodatku silniejszej względem konsumenta. Zatem od samego początku nie było obiektywnego mechanizmu, który pozwoliłby ustalić świadczenie kredytobiorcy w sposób niezależny od decyzji banku.

Sąd podkreślił, że Bank przyznał sobie prawo do jednostronnego regulowania wysokości rat kredytu indeksowanego kursem franka. Dlatego też, mimo że konstrukcja indeksacji kredytu nie jest sprzeczna z prawem, jak również nie można co do zasady wyeliminować możliwości jej stosowania w umowach konsumenckich, w przypadku spornych postanowień należało uznać je za niedozwolone. Z uwagi na powyższe Sąd przyjął, iż umowa nie może dalej trwać i oddalił powództwo Banku w całości.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

Getin Noble Bank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia 6 lutego 2020 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie sygn. akt XXVC 2607/18

Sporna umowa kredytu została uznana przez Sąd za nieważną gdyż, zawarte w umowie i regulaminie postanowienia określające sposoby wyliczenia kwoty kredytu podlegającej spłacie i wysokości rat kredytu zostały uznane za abuzywne, a tym samym nie wiążące powodów. W realiach przedmiotowej sprawy doprowadziło to do nieważności umowy, gdyż zakwestionowane postanowienia określały główne świadczenia stron i bez nich nie sposób wykonywać umowy.

Sąd podniósł również, żę brak indywidualnego uzgodnienia kwestionowanych przez stronę powodową postanowień umownych dotyczących indeksacji wynikał z samego sposobu zawarcia spornej umowy – opartej o treść stosowanego przez bank wzorca umowy, oświadczenia o ryzyku oraz regulaminu. Taki sposób zawierania umowy w zasadzie wykluczał możliwość indywidualnego wpływania przez konsumenta na treść powstałego stosunku prawnego.

Ponadto, Sąd podkreślił,że Pozwany bank nie zawarł w umowie ani dokumentach związanych z jej zawarciem informacji o rzeczywistym zakresie możliwego do przewidzenia ryzyka kursowego – mimo iż od 2004 r. takie pouczenia funkcjonowały na rynku kredytów oraz pomimo obowiązku wynikającego z tzw. Rekomendacji S wydanej przez KNF w 2006 r. W realiach spornej umowy niedostateczna informacja o ryzyku kursowym praktycznie uniemożliwiała podjęcie racjonalnej decyzji związanej z zawarciem umowy. W ten sposób klauzula indeksacyjna zawierająca niejednoznacznie określony warunek ryzyka walutowego ewidentnie godzi w równowagę kontraktową stron stosunku prawnego na poziomie informacyjnym, co stanowi o naruszeniu przez tę klauzulę dobrych obyczajów.

Sąd Okręgowy uznał klauzulę indeksacyjną (w tym same postanowienia dotyczące przeliczania kwoty kredytu złotówkowego na walutę obcą) za określającą podstawowe świadczenia w ramach zawartej umowy, charakteryzujące tę umowę jako podtyp umowy kredytu – umowy o kredyt indeksowany do waluty obcej. Przechodząc do oceny konsekwencji uznania analizowanych postanowień umownych za niedozwolone Sąd stwierdził, że wskutek bezskuteczności tych postanowień umowę łączącą strony należało uznać za nieważną w całości.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

Getin Noble Bank – unieważnienie.

Orzeczenie z dnia 4 marca 2020 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie sygn. akt III C 722/18

Zdaniem Sądu postanowienia zawarte w przedmiotowej Umowie i Regulaminie postanowienia uznać należało za nietransparentne. Brak transparentności wyrażał się natomiast w tym, że na wysokość raty wpływa kurs waluty, ustalany jednostronnie przez bank (ustalany każdorazowo do kolejnej raty i przeważnie jednorazowo do wypłacanej kwoty). To zaś powoduje, że konsument nie miał możliwości, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, przewidzenia konsekwencji ekonomicznych wypływających dla niego z faktu zawarcia Umowy. Sąd uznał, że w tej sytuacji sposoby wyliczenia kwoty kredytu podlegającej spłacie i wysokości rat kredytu, były abuzywne, a tym samym nie wiążą pozwanej. W świetle okoliczności niniejszej sprawy doprowadziło to do uznania nieważności umowy, ponieważ zakwestionowane postanowienia określają główne świadczenia stron i bez nich nie można wykonywać umowy. Sąd wskazał na istotny deficyt informacyjny pomiędzy Pozwaną a bankiem, co do charakteru i istoty umowy indeksowanej. Konkretnie, przed zawarciem przedmiotowej Umowy pozwana nie została poinformowana na czym dokładnie polega mechanizm indeksacji, ani o ryzyku walutowym związanym z kredytem indeksowanym do CHF, w tym o wpływie zmiany kursu waluty na wysokość powstającego w wyniku wypłaty transz zobowiązania, ani o wpływie zmiany tego kursu na wysokość zadłużenia pozostałego do spłaty.  Sąd tym samym podkreślił rozmiar dysproporcji informacyjnej pomiędzy stronami.

Podstawą oddalenia powództwa banku było uznanie, że klauzule przeliczeniowe naruszają dobre obyczaje i interesy Pozwanej, zaś ich wyłączenie z umowy skutkuje niemożnością jej wykonania. Sąd uznał umowę za nieważną.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

Getin Bank – unieważnienie. Wyrok częściowy.

Orzeczenie z dnia 6 marca 2020 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie sygn. akt XXV C 1158/18

W ocenie Sądu, podpisanie umowy, której się nie rozumie mogłoby wyłączać prawo podnoszenia zarzutów o prawidłowym przedstawieniu ryzyk o ile w samej treści umowy takie oświadczenia by się znalazły i były wyczerpujące. Sąd orzekł, że konsumentowi nie przedstawiono w sposób wyczerpujący informacji o ryzykach i powinien zostać objętych ochroną. Sąd Okręgowy w Warszawie nie miał wątpliwości, że w umowie znajdują się klauzule niedozwolone. Zastosowana w konkretnej umowie, konstrukcja indeksacji obarczona była wadą, która ostatecznie zdyskwalifikowała umowę, gdyż doprowadziła do jej nieważności. Przyczyną wadliwości umowy, prowadzącej do jej nieważności, był narzucony przez bank sposób ustalania wysokości kwoty podlegającej zwrotowi a w konsekwencji i wysokości odsetek – a więc głównych świadczeń kredytobiorcy. Ustalenie ich wysokości wiązało się z koniecznością odwołania się do kursów walut ustalanych przez bank w tabeli kursów. Tymczasem ani umowa, ani inne wzorce umowne stanowiące podstawę ustalenia treści łączącego strony stosunku prawnego, nie określały prawidłowo zasad ustalania tych kursów.

W sprawie Sąd ostatecznie zdecydował się wydać wyrok częściowy, w którym ustalił, że umowa jest nieważna. W zakresie roszczenie o zapłatę postępowanie zostało zawieszone do czasu rozstrzygnięcia pytań prawnych zadanych Sądowi Najwyższemu, a dotyczących teorii salda.

Link do pełnego uzasadnienia powyższego orzeczenia znajduje się tutaj.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Czy dla Frankowicza upadłość konsumencka jest rozsądnym rozwiązaniem…?

W dobie koronawirusa często powiela się następujące pytanie: “Czy w perspektywie procesu “frankowego” warto rozważyć upadłość konsumencką…?”

Kredyty frankowe doprowadziły budżety domowe wielu kredytobiorców do utraty płynności finansowej, a niekiedy wręcz do totalnej ruiny. Wraz ze wzrostem kursu waluty, saldo zadłużenia wielu z nich urosło do nieprawdopodobnie wysokich rozmiarów i sięgnęło poziomu który wydaje się wręcz niemożliwy do spłacenia. Frank szwajcarski jako waluta, choć miał być stabilny to jednak okazał się podatny na wiele czynników. Doskonale widać to dzisiaj – w dobie pandemii koronawirusa, gdy kurs waluty w przeciągu kilku dni poszybował o dobre kilkadziesiąt groszy w górę. Pomimo stale rosnącej świadomości konsumentów w zakresie wiedzy o nieuczciwości zaciągniętych zobowiązań kredytowych, wielu kredytobiorców wciąż odwleka swoją decyzję o wystąpieniu z roszczeniami wobec banku na drogę sądową. Jednym z rozwiązań  dla kredytobiorcy na uwolnienie się od zobowiązania kredytowego – obok postępowania sądowego – może być ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Upadłość konsumencka w skrócie polega na redukcji lub umorzeniu zobowiązań dłużnika w przypadku zaistnienia jego niewypłacalności. Tyle teorii.

Czy w praktyce jednak opłaca się ogłosić upadłość konsumencką w kontekście posiadania długoterminowego zobowiązania kredytowego nominowanego do waluty CHF? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy przedstawić  w skrócie warunki i mechanizm dochodzenia do upadłości konsumenckiej oraz skutki jej ogłoszenia.

Od marca 2020 r. obowiązują nowe przepisy…

Od 24 marca 2020 roku obowiązują nowe przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej w związku z nowelizacją Ustawy z dnia 30 sierpnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo upadłościowe oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja ustawy wprowadza pewne zmiany, które z jednej strony czynią upadłość konsumencką bardziej dostępną, z drugiej jednak wprowadza pewne obostrzenia, które znacznie utrudniają możliwość uzyskania pełnego oddłużenia.

Upadłość konsumencka, a umorzenie całości lub części zadłużenia…

Co do zasady, skutkiem upadłości konsumenckiej jest umorzenie całości lub części zadłużenia konsumenta oraz likwidacja jego majątku na poczet spłaty należności wierzycieli. W ten sposób konsument ma możliwość skutecznie pozbyć się swojego zadłużenia, jednak wiąże się to z utratą części lub całości jego majątku, gdyż środki uzyskane z likwidacji zostają przeznaczone na spłatę wierzycieli. Po likwidacji majątku dłużnika, nastąpi ustalenie planu spłaty wierzycieli. Plan spłaty ustala sąd w porozumieniu z wierzycielami na okres 3 lat, biorąc pod uwagę możliwości zarobkowe oraz sytuację rodzinną dłużnika. W razie gdyby w okresie ustalonego planu spłaty dłużnik nie spłacił swoich zobowiązań, dopiero wówczas sąd umarza niemożliwą do spłaty część zadłużenia. Należy mieć na uwadze, że nie wszystkie zobowiązania mogą zostać umorzone. Do kategorii zobowiązań nie podlegających umorzeniu w postępowaniu upadłościowym należą m.in. zobowiązania alimentacyjne czy obowiązek naprawienia szkody wynikającej z popełnienia czynu zabronionego.

Istnieje możliwość umorzenia zadłużenia bez dokonywania planu spłaty wierzycieli, jednak taka sytuacja jest absolutnie wyjątkowa i ma miejsce z reguły tylko w przypadku ustalenia trwałej niezdolności dłużnika do dokonywania spłat wierzycieli. Z trwałą niezdolnością dłużnika do spłaty długu możemy mieć do czynienia np. w przypadku gdy dłużnik doznał kalectwa, a w konsekwencji utracił możliwość wykonywania jakiejkolwiek pracy zarobkowej. Sąd może umorzyć również zadłużenie upadłego bez ustalenia planu spłaty wierzycieli pomimo braku po stronie dłużnika przesłanki trwałej niezdolności do dokonywania spłaty wierzycieli, jednak tylko pod warunkiem, że w ciągu 5 lat od daty uprawomocnienia postanowienia zarówno upadły jaki i żaden z jego wierzycieli nie złoży wniosku o ustalenie planu spłaty.

Upadłość konsumencka daje dłużnikowi możliwość uwolnienia się od wymagalnych zobowiązań wobec swoich wierzycieli, jednak musi się wiązać z dość  istotnymi niedogodnościami dla dłużnika

Należy również pamiętać o tym, że w przypadku gdy sytuacja majątkowa  upadłego w ciągu 5 lat od ogłoszenia upadłości ulegnie znacznej poprawie, to w tym okresie sąd może przywrócić jego poprzednie zadłużenie wobec wierzycieli.

Podsumowując, upadłość konsumencka daje dłużnikowi możliwość uwolnienia się od wymagalnych zobowiązań wobec swoich wierzycieli, jednak musi się wiązać z dość  istotnymi niedogodnościami dla dłużnika. Z dniem ogłoszenia upadłości majątek dłużnika staje się tzw. masą upadłości, która służy zaspokojeniu wierzycieli. Z chwilą ogłoszenia upadłości zarząd nad masą upadłości obejmuje ustanowiony przez sąd syndyk. Zadaniem syndyka jest zaspokojenie wierzycieli z masy upadłościowej a zarząd masą upadłościową daje syndykowi prawo do swobodnego dysponowania majątkiem dłużnika, w tym również do jego zbycia. Poza tym, Sąd może odmówić oddłużenia w przypadku gdy ustali, że dłużnik popadł w długi celowo lub na skutek rażącego niedbalstwa. W kontekście powyższych rozważań nie sposób nie odnieść się również do kwestii hipoteki, która zabezpiecza spłatę kredytu wobec banku i która nie wygasa na skutek ogłoszenia upadłości dłużnika. Wówczas bank zachowuje swoje uprawnienie do zaspokojenia się z nieruchomości obciążonej hipoteką. W przypadku ogłoszenia upadłości konsumenckiej zatem, nieruchomość zostaje zlicytowana, a bank jako wierzyciel hipoteczny co do zasady zostaje spłacony w pierwszej kolejności (z zastrzeżeniem że nie ma wierzytelności, które mają pierwszeństwo spłaty). W przypadku zaś unieważnienia umowy kredytowej, wraz z umową upada również hipoteka zabezpieczająca spłatę kredytu, a nieruchomość z chwilą stwierdzenia nieważności umowy staje się wolna od obciążenia hipotecznego.

Dziś dużo lepszym rozwiązaniem jest wytoczenie powództwa przeciwko bankowi, albo wręcz zaprzestanie spłaty kredytu w oczekiwaniu na to, aż to bank wytoczy powództwo przeciwko nam.

Mając na uwadze wszystkie wymienione wyżej niedogodności związane z ogłoszeniem upadłości konsumenckiej, a także świadomość korzystnego dla kredytobiorców frankowych orzecznictwa (ukształtowanego głównie po Wyroku TSUE z dn. 3.10.2019 r., C-260/18 – Dziubak) zdecydowanie upadłość konsumencka nie jest najlepszym sposobem na pozbycie się problemu kredytu w CHF. Dziś ilość korzystnych dla kredytobiorców rozstrzygnięć sądowych jest ogromna i należy zakładać że wreszcie, po wielu latach batalii, ten trend orzecznictwa się utrzyma i tym samym ujednolici. Warto mieć na uwadze, że wadliwość tzw. kredytów frankowych daje podstawy do unieważnienia umowy lub jej odfrankowienia. Oba warianty rozstrzygnięć są korzystne dla kredytobiorców a dla wielu z nich unieważnienie lub odfrankowienie oznaczać będzie obowiązek zapłaty banku na rzecz kredytobiorcy ogromnych kwot nienależnie pobranego świadczenia. Powyższe sprawia, że dziś dużo lepszym rozwiązaniem jest wytoczenie powództwa przeciwko bankowi, albo wręcz zaprzestanie spłaty kredytu w oczekiwaniu na to, aż to bank wytoczy powództwo przeciwko nam. O konsekwencjach zaprzestania spłaty kredytu pisaliśmy tutaj.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Różnice pomiędzy kredytem denominowanym i indeksowanym…

Czym w istocie jest kredyt indeksowany i denominowany? Czy w ogóle można traktować te kredyty jako kredyty walutowe?

„Walutowe” kredyty hipoteczne w Polsce w latach 2005-2013 były udzielane przede wszystkim jako kredyty indeksowane lub denominowane do waluty obcej. Łatwy dostęp do kredytu, stosunkowo niskie oprocentowanie, niski kurs waluty a także prezentowanie tego produktu przez banki jako najkorzystniejszego rozwiązania, spowodowało, że kredytobiorcy chcąc uzyskać dostęp do kapitału podpisywali umowy. Niestety wielu z nich nie zwróciło uwagi, bądź nie zostało należycie poinformowanych, że w perspektywie długiego okresu spłaty, są to kredyty objęte wysokim ryzykiem walutowym.

Kredyt walutowy?

Jest to kredyt, który jest udzielony, wypłacony i spłacany w walucie obcej.  W żadnym momencie nie jest on przeliczany do waluty krajowej. W przypadku udzielanych powszechnie tzw. „kredytów frankowych” nie mówimy o kredytach walutowych a o kredytach waloryzowanych do wskazanej w umowie waluty obcej.

Kredyt indeksowany(waloryzowany) do waluty CHF?

Jest to kredyt, gdzie bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy kwotę wyrażoną w złotówkach. Następnie po wypłaceniu kwoty kredytu w złotówkach, bank przelicza kwotę długu po kursie kupna franka szwajcarskiego (indeksowanie) i od tego momentu dług konsumenta jest wyrażony w CHF. Rata kredytu jest wstępnie wyliczana we franku szwajcarskim, po czym w dniu płacenia raty następuje przeliczenie raty do PLN na podstawie kursu sprzedaży z tabeli kursowej banku. Gdy przychodzi do spłaty, kredytobiorca spłaca kredyt w złotych polskich, ale każda jego wpłata jest po raz kolejny przeliczana przez bank na franki szwajcarskie po kursie sprzedaży CHF obowiązującym w danym banku w dniu spłaty raty. W takim układzie o wysokości każdej raty decyduje wyłącznie bank, gdyż wysokość raty ustalana jest w odniesieniu do wewnętrznej tabeli kursowej banku.

Istotne poglądy wobec sformułowanych w ten sposób zapisów umownych wydane zostały przez prezesa UOKiK i dotyczyły spraw o sygn. akt: I C 1673/16, II C 747/16, XXV C 2022/15 – sporów konsumentów z Bank Millennium, ING Bank Śląski oraz Getin Noble Bank. Prezes UOKiK uznał  jednoznacznie, że postanowienia zawarte w umowach pozwalają bankom na jednostronne ustalanie w tabelach kursów kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego, po których przeliczana jest kwota kredytu i rat kapitałowo-odsetkowych a konsumenci nie są informowani na jakiej podstawie określają je banki. Jest to wykorzystanie uprzywilejowanej pozycji jaką mają banki jako profesjonaliści oraz silniejsze strony w umowach z kredytobiorcami wobec czego należy uznać tego rodzaju zapisy za niedozwolone i sprzeczne z dobrymi obyczajami.

Nad kwestią tak ukształtowanych zapisów umownych pochylił się Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 4 kwietnia 2019 r. (sygn. akt III CSK 159/17) i jednoznacznie stwierdził, że analizowane postanowienia umowy i regulaminu nie określały precyzyjnie rzeczywistej wysokości świadczenia banku, jak też świadczeń kredytobiorców, w sposób możliwy do ustalenia bez decyzji banku. Brak było bowiem wskazania, na podstawie jakich kryteriów bank ustala kurs wymiany waluty obcej zarówno w momencie uruchomienia kredytu, jaki spłaty poszczególnych rat. Prowadzi to do wniosku, że w niniejszej sprawie postanowienie umowne określające główne świadczenie stron w postaci obowiązku zwrotu kredytu i uiszczenia odsetek nie było jednoznacznie określone w rozumieniu art. 3851 1 k.c. (było bowiem dotknięte brakiem przejrzystości warunków umownych).  W ocenie Sądu Najwyższego opisany mechanizm ustalania przez bank kursów waluty, pozostawiający bankowi swobodę, jest w sposób oczywisty sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta, zaś klauzula, która nie zawiera jednoznacznej treści i przez to pozwala na pełną swobodę decyzyjną przedsiębiorcy w kwestii bardzo istotnej dla konsumenta, dotyczącej kosztów kredytu, jest klauzulą niedozwoloną stosownie do art. 3851§ 1 k.c. i art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

Umowa kredytu indeksowanego wskazuje kwotę udzielonego kredytu w polskich złotych. W przeciwieństwie do kredytu denominowanego, który wskazuje kwotę kredytu w walucie obcej. 

Poniżej przykłady niedozwolonych klauzul indeksacyjnych zastosowanych w bankowych wzorcach umownych:

Bank Millenium

  • 2 ust. 2: “Kredyt jest indeksowany do CHF, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millenium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.”
  • 7 ust. 1: “Kredytobiorca zobowiązuje się spłacić kwotę kredytu w CHF, ustaloną zgodnie z § 2 w złotych polskich, z zastosowaniem kursu sprzedaży CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu, zgodnie z Tabelą Kursów Walut Obcych Banku Millenium S.A.”

Getin Bank

  • 2 ust. 2: „W dniu wypłaty Kredytu lub każdej transzy kredytu, kwota wypłaconych środków będzie przeliczana na walutę, do której indeksowany jest kredyt według kursu kupna walut określonego w „Bankowej tabeli kursów walut dla kredytów dewizowych oraz indeksowanych kursem waluty obcej” – obowiązującego w dniu uruchomienia środków.
  • 4 ust. 2: „Wysokość zobowiązania będzie ustalana jako równowartość wymaganej spłaty wyrażonej w walucie indeksacyjnej – po jej przeliczeniu według kursu sprzedaży walut określonego w „Bankowej tabeli kursów walut dla kredytów dewizowych oraz indeksowanych kursem waluty obcej” do waluty wyrażonej w umowie – obowiązującego w dniu spłaty.”

mBank / Multibank

  • 7 ust. 1: „Kwota Kredytu wyrażona w CHF walucie jest określona na podstawie kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej BRE Banku S.A. z dnia i godziny uruchomienia Kredytu”
  • 11 ust. 4: „Raty kapitałowo-odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej BRE Banku S.A., obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50”
Umowa kredytu denominowanego wskazuje jednoznacznie kwotę udzielonego kredytu w walucie obcej. W przeciwieństwie do umowy kredytu indeksowanego, gdzie kwota kredyt wskazana jest w polskich złotych

Kredyt denominowany do waluty CHF?

Jest to kredyt, gdzie wnioskowana kwota kredytu jest wyrażona od początku w walucie obcej.  Zgodnie z postanowieniami umowy lub regulaminem kwota we frankach szwajcarskich wskazana w umowie, jest przeliczana na złotówki według kursu kupna danego banku obowiązującego w dniu wypłaty kredytu lub jego poszczególnych transz. W związku z powyższym kredytobiorca w momencie zawierania umowy z bankiem nie wie jaką kwotę w złotówkach ostatecznie otrzyma.

Ten rodzaju postanowienia umowne zostały jednoznacznie skrytykowane przez Rzecznika Finansowego w jego raporcie z 2016 r.:

„…sposób ustalania kursu danej waluty wpływa bezpośrednio na wysokość zobowiązania konsumentów, zaś bank – konstruując umowę – przyznaje sobie prawo do jednostronnego regulowania wysokości rat kredytu denominowanego w danej walucie (…), poprzez samodzielne ustalanie kursu kupna lub sprzedaży tej waluty, to w ocenie Rzecznika Finansowego takie postanowienia mają charakter niedozwolony.”

Abuzywność tego rodzaju rozwiązań została również potwierdzona w wyroku Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z dnia 2 grudnia 2016 r. sygn. akt III C 75/16. Sąd stwierdził, że zgodnie z zapisami umowy – wobec odniesienia się w niej do nieznanego stronom w chwili jej zawarcia kursu kupna CHF ustalanego dopiero w dniu wypłaty transz kredytu – strony nie określiły w niej w sposób pewny kwoty, jaka miała zostać oddana kredytobiorcom do dyspozycji w walucie, w jakiej kredyt został udzielony, a więc w złotówkach.  Powoduje to, że faktyczna kwota zaciąganego kredytu jest nieznana do momentu jego wypłaty i może zostać dowolnie ustalona przez bank za pomocą wewnętrznych cen kupna i sprzedaży waluty.

W przypadku umowy indeksowanej jak i denominowanej do waluty franka szwajcarskiego konsument w momencie podpisywania umowy kredytowej, z powodu zapisów dających bankowi swobodę w ustalaniu wewnętrznego kursu sprzedaży i kupna waluty, nie wiedział i nie mógł przewidzieć jakie konsekwencje przyniosą wahania kursu CHF.  Tego rodzaju regulacje zawarte w umowach doprowadziły do uzasadnionego poczucia wśród frankowiczów, że zostali oni skrzywdzeni przez instytucje zaufania publicznego jaką jest Bank i powinni wejść ze swoimi roszczeniami na drogę sądową. Jest to obecnie o tyle prostsze, że w ich obronie wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości UE, UOKiK oraz Rzecznik Finansowy. W przeważającej liczbie stają też z nimi sądy, które uznają umowy za nieważne bądź zasadzają zwrot dokonanych nadpłat.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Nieważność umowy kredytowej – teoria salda i teoria dwóch kondykcji, czyli o tym gdzie logika mija się z prawem

Na gruncie tzw. procesów frankowych, wykształciła się nieznana dotąd i niestosowana teoria salda, o której wiele się mówi w ostatnim czasie

Stwierdzenie nieważności umowy przez sąd wiąże się z pewnymi konsekwencjami, o których każdy kredytobiorca powinien wiedzieć. Unieważnienie umowy wywołuje skutek w postaci obowiązku wzajemnego rozliczenia stron umowy. Mówiąc najogólniej, strony stają się wówczas zobowiązane do zwrotu sobie nawzajem świadczeń, które dotychczas spełniły w wykonaniu nieważnej umowy. A zatem bank zwraca kredytobiorcy wszystkie wpłaty dokonane na jego rzecz tytułem spłaty kredytu, a kredytobiorca zwraca bankowi równowartość kwoty kredytu którą otrzymał od banku. W praktyce orzeczniczej ukształtowały się dwa sposoby „rozliczenia” takiej nieważnej umowy.

Kluczową teorią wiodącą prym na gruncie przepisów postępowania cywilnego jest tzw. teoria dwóch kondykcji (poniżej wyjaśnimy główne założenia), niemniej na gruncie procesów tzw. „frankowych” wykształca się teoria zupełnie przeciwstawna, nieznana dotąd polskiemu porządkowi prawnemu.

TEORIA SALDA:

Jednym ze sposobów rozliczenia jest tzw. teoria salda, która zakłada, że w przypadku świadczeń wzajemnych istnieje tylko roszczenie wobec tego podmiotu, który uzyskał korzyść o większej wartości. Teoria ta zakłada, że w przypadku bezpodstawnego wzbogacenia powstaje jeden stosunek prawny dwustronnie zobowiązujący do zwrotu wzajemnych świadczeń. Obrazujemy to w poniższych przykładach:

Suma spłat niższa niż wartość udzielonego kredytu:

  • jeżeli kredytobiorca zaciągnął kredyt w wysokości 350 tys. zł i na dzień unieważnienia umowy wyrokiem sądu dokonał spłaty kredytu w wysokości 200 tys. zł, to teoretycznie w dalszym ciągu zobowiązany jest wobec banku do zapłaty kwoty 150 tys. zł. Teoria salda w tym przypadku znajduje swoje odzwierciedlenie w wyroku sądu, który co prawda unieważnia umowę kredytu, ale jednak nie zasądza na rzecz kredytobiorcy jakichkolwiek kwot, uznając że jest on w dalszym ciągu dłużnikiem banku, co do kwoty pozostałych do spłaty 150 tys. zł.

Suma spłat wyższa niż wartość udzielonego kredytu:

  • Oczywiście może się zdarzyć tak, że do chwili wyrokowania kredytobiorca wpłacił bankowi kwotę przewyższającą wartość nominalną kredytu i taka sytuacja coraz częściej ma miejsce. Wówczas, zgodnie z teorią salda sąd zasądziłby na rzecz kredytobiorcy kwotę stanowiącą różnicę pomiędzy kwotami wpłaconymi na rzecz banku, a wartością nominalną kredytu. W analizowanym przypadku, gdyby kredytobiorca teoretycznie wpłacił bankowi 370 tys. zł przy kredycie zaciągniętym na kwotę 350 tys. zł, to wówczas sąd zasądziłby na rzecz kredytobiorcy równe 20 tys. zł.
Teoria salda zakłada, że w przypadku bezpodstawnego wzbogacenia powstaje jeden stosunek prawny dwustronnie zobowiązujący do zwrotu wzajemnych świadczeń.

Warto w tym miejscu dodać, iż kwestią problematyczną jest rozlicznie salda zadłużenia kredytobiorcy w przypadku, gdy ten przez jakiś czas dokonywał spłaty kredytu bezpośrednio w walucie obcej – CHF (możliwość spłaty kredytu bezpośrednio w walucie umożliwiła tzw. ustawa antyspreadowa z 2011 r.). Praktyka wskazuje, że w takiej sytuacji sądy zazwyczaj dokonują wzajemnego rozliczenia świadczeń do wysokości spłat w walucie polskiej (PLN), jednocześnie odstępując od zastosowania teorii salda w odniesieniu do spłat w walucie obcej (CHF). Decyzja sądu jest podyktowana trudnością w ustaleniu wartości nabycia waluty przez kredytobiorcę, który zazwyczaj nie jest w stanie wykazać, po jakiej cenie kupował walutę na przestrzeni ostatnich lat spłaty kredytu. 

Zgodnie z teorią dwóch kondykcji sąd powinien zasądzić na rzecz kredytobiorcy żądaną przez niego kwotę, która odpowiada równowartości dotychczas dokonanych spłat na rzecz banku.

TEORIA DWÓCH KONDYKCJI:

Drugim ze sposobów jest tzw. teoria dwóch kondykcji, którą wyprowadzić można wprost z przepisu i która w naszej ocenie powinna znaleźć zastosowanie do wszystkich spraw kredytów frankowych w przypadku unieważnienia umowy kredytowej. Zgodnie z art. 405 k.c. Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości”. Art. 405 k.c. nie pozostawia więc wątpliwości, że jeżeli dochodzi do bezpodstawnego wzbogacenia, to powstaje zawsze tyle odrębnych stosunków jednostronnie zobowiązujących, ile było stron nieważnej umowy, które na jej podstawie otrzymały jakiekolwiek świadczenie. Przepis ten nakłada na każdego kto uzyskał korzyść majątkową obowiązek zwrotu, („ten kto… obowiązany jest…”),  co jest źródłem stosunku prawnego jednostronnie zobowiązującego. W szczególności przepis ten nie zawiera zapisu o tym, że podmiot obowiązany powinien zwrócić korzyść z rozliczeniem tego, co sam uzyskał od podmiotu uprawnionego.

Zgodnie z teorią dwóch kondykcji, jeżeli na podstawie jednej nieważnej umowy dwa podmioty uzyskały korzyść majątkową to powstają dwa stosunki prawne jednostronnie zobowiązujące, które są źródłem dwóch odrębnych kondykcji. Na gruncie spraw kredytów frankowych powstają dwa odrębne stosunki prawne: pierwszy stosunek prawny pomiędzy kredytobiorcą a bankiem, w którym kredytobiorca jako podmiot zobowiązany na gruncie art. 405 k.c. ma obowiązek zwrotu kapitału uzyskanego kosztem banku jako podmiotu uprawnionego oraz drugi stosunek prawny pomiędzy kredytobiorcą a bankiem, w którym bank jako podmiot zobowiązany na gruncie art. 405 k.c. ma obowiązek zwrotu zapłaconych rat kosztem kredytobiorcy jako podmiotu uprawnionego.

Zgodnie z teorią dwóch kondykcji sąd powinien zasądzić na rzecz kredytobiorcy żądaną przez niego kwotę, która odpowiada równowartości dotychczas dokonanych spłat na rzecz banku. W takim wypadu sąd nie powinien dokonywać pomniejszenia kwoty roszczenia kredytobiorcy o wartość nominalną kredytu i w ogóle nie powinien zajmować się roszczeniem banku, gdyż ono nie jest przedmiotem postępowania. Oczywiście bank będzie mógł wystąpić przeciwko kredytobiorcy w procesie o zapłatę wartości nominalnej kredytu, jednak byłoby to dla banku dość ryzykowne posunięcie, gdyż naraziłby się z pewnością na zarzut przedawnienia roszczenia i przez to przegrania procesu. O przedawnieniu roszczeń banku pisaliśmy tutaj. A zatem, dla przykładu, jeżeli kredytobiorca zaciągnął kredyt w wysokości 350 tys. zł i na dzień unieważnienia umowy wyrokiem sądu dokonał spłaty kredytu w wysokości 200 tys. zł, to zgodnie z teorią dwóch kondykcji sąd powinien zasądzić na jego rzecz równowartość dotychczasowych wpłat, tj. 200 tys. zł.

W praktyce orzeczniczej spotykamy się zarówno z teorią salda jak i z teorią dwóch kondykcji. Prawnicy przerzucają się argumentami za zasadnością zastosowanie jednej bądź drugiej teorii. Być może w niedługim czasie te rozbieżności orzecznicze uda się ujednolicić, a to dzięki pytaniom prawnym do Sądu Najwyższego jakie w jednej ze spraw frankowych zadał Sąd Okręgowy w Warszawie. Również Sąd Okręgowy w Gdańsku skierował pytania prejudycjalne w tej kwestii do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Należy jednak zdać sobie sprawę z tego, że przedstawione do rozstrzygnięcia kwestie nie są zupełnym novum i różne sądy na różnym szczeblu wielokrotnie wypowiadały się na ten temat, na czele z Sądem Najwyższym.

Bardzo ważne orzeczenie w tej kwestii wydał Sąd Najwyższy wyrokiem z dn. 11 grudnia 2019 r. w sprawie V CSK 382/18, wprost opowiadając się za zasadą dwóch kondykcji. Gówna teza wspomnianego wyroku sprowadza się do stwierdzenia, że świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego jest świadczeniem nienależnym i podlega ono zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku. Więcej pisaliśmy o tym tutaj.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału kredytu przy kredycie frankowym

W ocenie kancelarii specjalizującej się w kredytach frankowych – walkaofranka.pl – banki nie mają podstawy prawnej do żądania od frankowiczów wynagrodzenia za korzystanie z kapitału kredytu

Niejednokrotnie nasi klienci zadają nam pytanie czy w związku z doniesieniami prasowy mi faktycznie w przypadku unieważnienia kredytu „frankowego” będą zobowiązani do zapłaty na rzecz banku wynagrodzenia za korzystanie kapitału. Wyjaśniamy zatem, iż konsekwencją unieważnienia przez Sąd umowy kredytu frankowego, indeksowanego czy denominowanego, jest zwrot wzajemnie wypłaconych przez strony świadczeń. Oznacza to tyle, że klient będzie zobowiązany zwrócić bankowi otrzymany kapitał kredytu, a Bank będzie musiał zwrócić klientowi wszystkie wpłacone przez niego kwoty wynikające z realizacji umowy. Wszystkie wpłacone kwoty po stronie konsumenta należy rozumieć jako kapitał wraz z odsetkami, prowizją oraz kosztami ubezpieczenia. Już na pierwszy rzut oka takie rozwiązanie jest niezwykle korzystne dla konsumenta co w oczywisty sposób sprawia, że Banki są niechętne tego rodzaju rozliczeniom.

Korzystny dla „frankowiczów” wyrok TSUE z 3.10.2019r. (C-260/18) miał ośmielić ich w walce z bankami.  Niestety, tuż po ogłoszeniu wyroku TSUE Prezes Związku Banków Polskich sugerował w mediach, że jeśli jakiś sąd zdecyduje o unieważnieniu umowy walutowego kredytu hipotecznego, banki mogą występować przeciwko kredytobiorcom na drogę sądową, domagając się wynagrodzenia za bezprawne wykorzystanie kapitału.  Krótko mówiąc Banki, ustami Prezesa Związku Banków Polskich jak i indywidualnie zaczęły straszyć swoich klientów wysokimi żądaniami, jakich w przyszłości będą dochodzić od kredytobiorców w przypadku unieważnienia umowy przez Sąd.

Należy jednak podkreślić, że Bank nie ma żadnej podstawy prawnej do dochodzenia tego rodzaju roszczeń. Zgodnie z art. 405 k.c. każdy, kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości. Jak widać w regulacji kodeksowej o bezpodstawnym wzbogaceniu brak jest tytułu do domagania się  przez bank jakichkolwiek odsetek.  W tej sytuacji Banki powołują się na art. 359 k.c., zgodnie z którym odsetki od sumy pieniężnej należą się tylko wtedy, gdy to wynika z czynności prawnej, ustawy, orzeczenia sądu lub z decyzji innego właściwego organu.  Jednakże w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytu, żadna z tych przesłanek nie występuje ponieważ czynność prawna (umowa kredytu) jest nieważna a przyczyną takiego orzeczenia jest stosowanie przez bank klauzul niedozwolonych, co narusza dobre obyczaje i interesy konsumentów. Bank w tej sytuacji nie ma możliwości domagać się jakiegokolwiek „wynagrodzenia” z tytułu użyczenia kapitału. Rozumowanie Banków sprowadziłoby nas do sytuacji  w  której  tylko klienci instytucji finansowych ponoszą konsekwencje, a bank nie ponosi żadnych, co więcej, wręcz czerpie korzyści, mimo że stosował postanowienia abuzywne.

Zasądzone wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału, w przypadku unieważnienia umowy z powodu zawartych w niej klauzul abuzywnych, byłoby także sprzeczne z art. 6 Dyrektywy Rady 93/13/EWG.

Zasądzone wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału, w przypadku unieważnienia umowy z powodu zawartych w niej klauzul abuzywnych, byłoby także sprzeczne z art. 6 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich który brzmi :

Art. 6 ust. 1 Państwa Członkowskie stanowią, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków.

Negatywne stanowisko w kwestii podstaw dla roszczenia Banków z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z kapitału na skutek unieważnienia umowy zajął również Prezes UOKIK

Tutaj Uwaga!

Negatywne stanowisko w kwestii podstaw dla roszczenia Banków z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z kapitału na skutek unieważnienia umowy zajął również Prezes UOKIK w wydanym 16 grudnia 2019 r. stanowisku w sprawie skutków wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie Państwa Dziubaków (C 260-18);

„Jednocześnie błędna jest – w opinii Prezesa UOKIK – teza, iż możliwe jest dochodzenie roszczeń w wyżej wskazanej sytuacji na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. (…) W tym miejscu należy wskazać na fakt, iż nieważność umowy została stwierdzona – za zgodą konsumenta – ze względu na brak możliwości wykonania umowy wskutek zamieszczenia w tej umowie przez bank klauzul abuzywnych. Nie może być tu mowy o korzyściach wynikających z tych okoliczności, gdyż było to działanie związane z naruszeniem dobrych obyczajów i w sposób rażący interesów klienta. Zatem to przedsiębiorca odpowiada za negatywne konsekwencje swojego działania związane z takim ukształtowaniem warunków umownych, które doprowadziły w konsekwencji do unieważnienia kontraktu.”

W obronie konsumentów stanął także Rzecznik Finansowy, czego wyraz możemy znaleźć w jego stanowisku, które przedstawił 23 grudnia 2019 r. stwierdził on, że;

“Skutkiem ewentualnego uwzględnienia takiego żądania byłoby wytworzenie sytuacji prawnej i ekonomicznej, w której przedsiębiorca stosujący niedozwolone postanowienia umowne nie tylko nie odniósłby negatywnych skutków związanych z ich stosowaniem, ale uzyskałby nawet większą korzyść niż z wykonania umowy zawierającej postanowienia niedozwolone”.

Co ważne „frankowicze” dysponują już orzeczeniem rozstrzygającym kwestię bezumownego korzystania z kapitału na który powołują się Banki. Sąd Apelacyjny w Białymstoku w dniu 20.02.2020r.,sygn. akt: I ACa 635/19, w sprawie dotyczącej żądania przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w związku z wcześniejszym unieważnieniem umowy kredytu frankowego potwierdził, że na gruncie przepisów polskiego prawa cywilnego nie ma przepisów przewidujących uprawnienie banku do żądania wynagrodzenia za korzystanie przez konsumenta z kapitału banku na podstawie nieważnej umowy kredytowej. Ponadto stwierdził, że uwzględnienie roszczenia banku doprowadziłoby do reaktywacji nieważnej umowy kredytowej w zakresie oprocentowania co „pozostawałoby w sprzeczności z koniecznością zaniechania stosowania nieuczciwego warunku, który skutkował taką sankcją oraz zapobieżenia uzyskania przez kredytodawcę z tego tytułu korzyści.” Sąd w uzasadnieniu potwierdził także, iż zobowiązania zwrotu świadczeń obu stron powstają i stają się wymagalne z momentem orzeczenia o nieważności umowy oraz, że termin przedawnienia roszczenia banku o zwrot udostępnionego kredytobiorcy w wykonaniu nieważnej umowy kapitału, jako związany z prowadzoną przez bank działalnością gospodarczą i wynosi 3 lata zgodnie z art. 118 kc.

Warto również, rozwiać wątpliwości dotyczące wyroku Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2019 roku w sprawie o kredyt frankowy (sygn. V CSK 382/18) w którym odniósł się on do  kwestii wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przy nieważnej umowie. Na koniec ponad czterdziestostronnicowego uzasadnienia wyroku SN uznał, że dotychczasowe orzecznictwo TSUE jednoznacznie nie wyklucza ubiegania się o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału. Tyle i tylko tyle. Co wydaje się kluczowe Sąd Najwyższy w przywołanym wyroku w żaden sposób nie przesądził o zasadności roszczeń banku po unieważnieniu umowy oraz nie wskazał na podstawie jakich przepisów krajowych Bank mógłby domagać się wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. Warto również zaznaczyć, że to zagadnienie nie było głównym w toczącym się przed SN postępowaniu a konstatacja na ten temat pojawia się dopiero na ostatnich stronach wyroku jako pewnego rodzaju wtrącenie a nie rozbudowana, wiążąca wykładnia tego rodzaju zagadnienia. Nasza kancelaria w tej kwestii wypowiadała się na łamach portalu w tym miejscu

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Zaprzestanie spłaty kredytu frankowego – rozważania praktyczne w dobie pandemii

Kredytobiorcy frankowi, w dobie pandemii oraz dobie nieumiejętnie prowadzonych przez sądy procesów, mogą rozważyć przerzucenie ciężaru procesu na banki!

Kryzys związany z pandemią koronawirusa zagląda do kieszeni większości Polaków i często rujnuje ich budżety domowe. Trudna sytuacja dotyka również – a może przede wszystkim – kredytobiorców frankowych, którzy dodatkowo zmagają się z wysokim kursem waluty. Większość kredytobiorców zdecydowała się na skorzystanie z tzw. wakacji kredytowych, zawieszając płatności rat kredytu. W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje na temat tego, jakoby obowiązek płatności rat kredytu miał być zawieszony ustawowo i obejmować wszystkich kredytobiorców, niezależnie od ich sytuacji finansowej. Prace na tego typu rozwiązaniem podobno  trwają, jednak wielu komentatorów daje małe szanse powodzenia dla wejścia ich w życie. Wakacje kredytowe to jednak rozwiązanie tymczasowe, gdyż jak wszyscy wiemy „wakacje” prędzej czy później się skończą, a my będziemy musieli zmierzyć się z problemem na nowo, pomimo iż wiele gospodarstw domowych może powrócić do swojej sytuacji finansowej sprzed pandemii wirusa znacznie później niż po 3 miesiącach. Co więcej, wakacje kredytowe w obecnie dostępnej formie, umożliwiają zawieszenie płatności tylko tzw. części kapitałowej raty kredytu, pomimo iż niektórzy kredytobiorcy mogą być w fazie spłaty kredytu, w której część odsetkowa stanowi 80% a czasem i więcej ogólnej kwoty bieżącej raty kredytu.

Dziś warto zastanowić się nad tym, jakie konsekwencje może powodować zaprzestanie płatności rat kredytu w przypadku nie skorzystania przez kredytobiorcę z wakacji kredytowych, lub zaniechania płatności po upływie okresu wakacji kredytowych. Zaprzestanie płatności rat kredytu może być pewnym rozwiązaniem dla kredytobiorców frankowych, którzy noszą się z zamiarem wytoczenia powództwa przeciwko bankowi, ale wstrzymują się z decyzją gdyż nie mają dostatecznych środków na założenie sprawy lub w obawie o swoją przyszłość i nie chcą angażować środków i wolą poczekać do czasu ustania stanu epidemii. Kredytobiorca zaprzestając spłaty kredytu musi liczyć się z tym, że w niedługim czasie bank wypowie jego umowę i zapewne skieruje sprawę do sądu. Tym samym to bank, jako inicjujący postępowanie sądowe, będzie zobowiązany do poniesienia wszelkich bieżących kosztów sądowych, jakie wiążą się z wytoczeniem powództwa. Kredytobiorca zaś, może podjąć skuteczną obronę swojego interesu z pozycji pozwanego. Należy zakładać – biorąc pod uwagę przewlekłość postępowań sądowych, dodatkowo potęgowaną przez stan epidemii – że kredytobiorca, który dziś zaprzestanie spłaty swojego kredytu, może się spodziewać doręczenia odpisu pozwu nie wcześniej niż za kilka miesięcy. Jest to czas, który jednak należy dobrze wykorzystać. Abyśmy mogli być dobrze przygotowani na walkę z bankiem, należy zgromadzić niezbędne informacje dotyczące naszego kredytu, w tym w szczególności odnoszące się do historii kredytowej. Warto w tym czasie postarać się o wydanie zaświadczenia przez bank o historii spłaty naszego kredytu za cały okres kredytowy, gdyż będzie nam ono niezbędne do prawidłowego sformułowania wartości przedmiotu sporu w ewentualnym powództwie wzajemnym. Z doświadczenia wiemy, że tego typu zaświadczenia są wydawane przez banki nawet po kilkumiesięcznym okresie oczekiwania. W ten sposób banki niejednokrotnie celowo wydłużają procedury wydawania zaświadczeń, aby możliwie jak najbardziej utrudnić kredytobiorcy prowadzenie sporu. Niewątpliwie czas oczekiwania na powództwo z banku należy wykorzystać również na poszukiwanie odpowiedniej kancelarii prawnej, która zajmie się prowadzeniem sprawy w naszym imieniu.

Zdecydowanie odradzamy kredytobiorcom frankowym prowadzenie sprawy we własnym zakresie i nie skorzystanie z pomocy fachowej obsługi prawnej, z uwagi na zbyt skomplikowany charakter sprawy.

Zdecydowanie odradzamy kredytobiorcom frankowym prowadzenie sprawy we własnym zakresie i nie skorzystanie z pomocy fachowej obsługi prawnej, z uwagi na zbyt skomplikowany charakter sprawy. Musimy mieć również na uwadze, że banki jako potężne instytucje finansowe korzystają z obsługi prawnej renomowanych kancelarii prawnych, których prawnicy nie zawahają się wykorzystać przeciwko nam najmniejszego nawet potknięcia, a każdy kto choć raz miał do czynienia z wymiarem sprawiedliwości powinien wiedzieć, że każde potknięcie, nawet to z pozoru najmniejsze, może przesądzić sprawę lub istotnie wpłynąć na rozstrzygnięcie sądu.

zwracamy uwagę, na fakt, iż biorąc pod uwagę przewlekłość postępowań sądowych, dodatkowo potęgowaną przez stan epidemii – kredytobiorca, który dziś zaprzestanie spłaty swojego kredytu, może się spodziewać doręczenia odpisu pozwu nie wcześniej niż za kilka miesięcy.

Tutaj Uwaga!

Podsumowując, zaprzestanie płatności rat kredytu jest pewnym rozwiązaniem tymczasowym, gdyż pozwala nam na uniknięcie spłat gdy brakuje nam środków na ten cel, a jednocześnie daje nam czas na poczynienie przygotowań do skutecznego prowadzenia procesu sądowego, przerzucając tymczasowo koszty związane z wytoczeniem powództwa na bank. Niech to jednak nie uśpi naszej czujności, gdyż wcześniej czy później dojdzie do konfrontacji z bankiem w sądzie. Takie rozwiązanie może być szczególnie korzystne dla kredytobiorców, których suma spłat przewyższa wartość nominalną kredytu, a takich kredytobiorców wbrew pozorom jest bardzo dużo. Biorąc bowiem pod uwagę kierunek orzecznictwa prowadzący do unieważnienia umowy, jest bardzo prawdopodobne, że za jakiś czas, przy wydawaniu wyroku okaże się, że – nawet przy przyjęciu mniej korzystnej dla kredytobiorcy tzw. teorii salda do wzajemnych rozliczeń stron umowy – kredyt został już dawno spłacony.

Jako Kancelaria, zachęcamy kredytobiorców zainteresowanych powyżej przedstawionym modelem zainicjowania sporu z bankiem do indywidualnych konsultacji. Z doświadczenia wiemy, że sytuacje kredytobiorców są bardzo różne tak samo jak i oczekiwania, dlatego każdorazowo wymagają opracowania indywidualnej strategii.

Nie czekaj, skorzystaj z przycisku poniżej i wyślij nam umowę do bezpłatnej i niezobowiązującej analizy.

Frankowicze pozostawieni sami sobie. Wyrok TSUE otwiera drzwi bankom do podważania abuzywności umów? Czy mamy jeszcze o co walczyć?

Po wyroku TSUE z dn. 3.10.2019 r. (C-260/18 – Dziubak) oraz lawinie sprzecznych komentarzy dotyczących jego oceny pod kątem potencjalnych skutków dla posiadaczy kredytów „frankowych”, kredytobiorcy mogą czuć się nieco zdezorientowani.  Wśród licznych opinii pojawiają się i takie, z których wynika, że wyrok ten otwiera bankom drzwi do podważania abuzywności zapisów umownych. Zwolennicy tej teorii nie mają jednak racji. Prawdopodobnie albo w ogóle nie przeczytali uzasadnienia do wyroku TSUE, albo przeczytali je nie dość dokładnie, albo celowo wprowadzają do obiegu opinie, które mają zniechęcić kredytobiorców do występowania na drogę sądową przeciwko bankom.

De facto TSUE nie koncentruje swojej uwagi na temat abuzywności (niedozwolonego charakteru) kwestionowanych zapisów umownych, ale skupia się na odpowiedzi na zadane przez Sąd wnioskujący pytania o konsekwencje i skutki zastosowania abuzywnych klauzul w umowach z konsumentami. A zatem, Wyrok TSUE nie zmienia nic w kontekście samej oceny klauzul przeliczeniowych, a ta ocena jest jednoznaczna. Sądy w całej Polsce od jakiegoś czasu zgodnie opowiadają się za abuzywnością klauzul przeliczeniowych.

Kredyty Frankowe pomoc

W ślad za dotychczasową praktyką orzeczniczą należy stwierdzić, że „abuzywne jest takie postanowienie w umowie o kredyt hipoteczny, z którego wynika, że uprawnienie banku do określania wysokości kursu sprzedaży franka szwajcarskiego nie doznaje żadnych formalnie uregulowanych ograniczeń. Poprzez wprowadzenie do umowy klauzul przeliczeniowych, bankowi pozostawiono dowolność w zakresie wyboru kryteriów ustalania kursu CHF w swoich tabelach kursowych, a przez to kształtowania wysokości zobowiązań klientów, których kredyty waloryzowane są kursem CHF” (wyrok SOKiK z dnia 27 grudnia 2010 r. sygn. akt: XVII AmC 1531/09).

Dotychczas sądy zazwyczaj upatrywały podstaw do oddalania powództw „frankowych” w błędnej ocenie skutków istnienia klauzul w umowach. Większość dotychczasowych rozstrzygnięć niekorzystnych dla konsumentów sprowadzało się do zapełniania luk powstałych po wyeliminowaniu z umowy niedozwolonej klauzuli, innymi miernikami wartości waluty (głównie kursem średnim NBP). Metoda ta była jednak mocno kontrowersyjna, gdyż brak jest wyraźnych podstaw prawnych do jej zastosowania. Wątpliwości w tym zakresie rozwiał jednak TSUE w wyroku z 3.10.2019 r., który dał bardzo jasne wytyczne, jak należy postępować z umowami zawierającymi omawiane klauzule.

W Wyroku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) uznał, że można unieważnić całą umowę, jeśli zawarto w niej nieuczciwe klauzule, a głównym wskazaniem dla podjęcia przez sąd takiej decyzji ma być interes kredytobiorcy. TSUE wskazał jednoznacznie, że w sytuacji, gdy usunięcie „nieuczciwych warunków umowy zmienia charakter i główny przedmiot tych umów może ulec zmianie (…) prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów. Co więcej, TSUE stwierdził również, że polskie przepisy nie pozwalają na uzupełnieniu luk w umowie po wykreśleniu z niej nielegalnych klauzul oraz że polskie sądy mogą unieważniać umowy, gdyby okazało się, że koniecznym byłoby stosowanie stopy LIBOR dla kwoty złotowej po usunięciu klauzuli indeksacyjnej. Zgodnie zatem z ww. orzeczeniem TSUE z dn. 3 października 2019 r., w zawartych umowach kredytu indeksowanego/denominowanego, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego.

Reasumując, rozstrzygnięcie TSUE jest wyłącznie korzystne dla kredytobiorców „frankowych” i nic tego nie zmieni, nawet opinia uznanych i wysoko postawionych przedstawicieli sektora bankowego. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie umowy są jednakowe, niektóre zawierają więcej a inne mniej niedozwolonych zapisów, a także mogły zostać zawarte w innym stanie prawnym. Dlatego przygotowując się do sporu z bankiem, zalecamy dokonanie dokładnej analizy konkretnej umowy, a nie posługiwanie się schematami ogólnodostępnymi w środkach masowego przekazu.

Zamieszanie w sprawie frankowiczów wprowadza zamęt wśród zainteresowanych. Czy umowy zawarte 10 lat są już przedawnione i nie mogą być rozpatrywane przez sądy?

Przedstawiciele sektora bankowego oraz frankowicze licytują się na argumenty przekonując do swoich racji. Jednym z zagadnień, które przy tej okazji wymaga omówienia jest kwestia przedawnienia roszczeń. Przedawnienie to zagadnienie, które przez bank podnoszone jest niemal w każdej sprawie sądowej mającej za przedmiot roszczenia z umów kredytów frankowych, dlatego już teraz warto się z tym zagadnieniem zmierzyć.

Banki niejednokrotnie przekonują, że roszczenia objęte żądaniami frankowiczów (tak co do zwrotu nadpłat, jak i zwrotu poszczególnych wpłaconych rat – z uwagi na nieważność umowy) są świadczeniami okresowymi i w związku z tym przedawniają się z upływem lat trzech od daty wymagalności, jednocześnie wskazując, iż datą wymagalności poszczególnych rat jest dzień dokonania ich spłaty. W praktyce oznaczałoby to, że kredytobiorca mógłby żądać zapłaty wyłącznie za okres 3 lat wstecz od daty złożenia pozwu.

Twierdzenia banków w tym zakresie nie zasługują jednak na aprobatę. Należy wskazać, że sam fakt tego, że umowa stron przewiduje obowiązek zwrotu kapitału w określonych odstępach czasu nie przemawia za potraktowaniem świadczenia kredytowego jako świadczenia okresowego. Podobnie jak zapłata ceny przy sprzedaży na raty jest świadczeniem jednorazowym, nie ze względu na typ umowy, ale dlatego, że świadczenie wyczerpuje się po zapłacie konkretnej kwoty stanowiącej cenę, tak też świadczenie kredytobiorcy przy umowie kredytu wyczerpuje się nie z chwilą zapłaty poszczególnych rat, ale z chwilą spłaty całości kredytu.

Podstawą prawną zarówno roszczenia o zwrot nadpłat jak i roszczenia o zwrot świadczeń spełnionych w ramach nieważnej umowy, jest instytucja nienależnego świadczenia. Do roszczeń konsumenta o zwrot takich świadczeń znajdzie zastosowanie właściwy dla tej instytucji podstawowy okres przedawnienia z art. 118 k.c., (w przypadku kredytów zaciągniętych przed nowelizacją k.c. w 2018 r., tj. przed 9 lipca 2018 r.) który wynosi co do zasady 10 lat. I nie ma tutaj znaczenia, że część raty kredytowej stanowiła odsetki (świadczenie stricte okresowe) od kapitału udostępnionego przez bank, albowiem uznając umowę za nieważną, traktujemy ją tak, jakby nigdy nie została zawarta. Skoro zaś umowa nie istnieje, to świadczenie spełnione przez kredytobiorcę na rzecz banku de facto nie stanowi spłaty kapitału i odsetek, ale jest traktowane jako nienależne świadczenie na rzecz banku.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, tego typu roszczenie (z nienależnego świadczenia) ma charakter bezterminowy, co oznacza, że termin spełnienia takiego świadczenia musi być wyznaczony zgodnie z art. 455 k.c., a więc niezwłocznie po wezwaniu skierowanym przez zubożonego (Wyrok SN z dn. 28.04.2004 r., sygn. akt V CK 461/03). Możliwość dochodzenia zwrotu takiego świadczenia uzależniona jest zatem od uprzedniego wezwania dłużnika do zapłaty. Przyjmuje się w orzecznictwie, że nie tyle chodzi o moment, kiedy wezwanie do zapłaty zostało rzeczywiście skierowane do dłużnika, lecz o moment, kiedy mogło to najwcześniej nastąpić. Moment ten zaś ma miejsce w chwili spełnienia świadczenia nienależnego (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2001 r., sygn. akt V CKN 769/00).

Co prawda w dn. 9 lipca 2018 r. weszły w życie przepisy, które znacząco skróciły podstawowe okresy przedawnienia roszczeń (z 10 na 6 lat), to jednak nowe okresy przedawnienia nie znajdą zastosowania do większości spraw tzw. kredytów frankowych.

Od reguły stosowania nowych przepisów do roszczeń istniejących i nieprzedawnionych ustawodawca wprowadził kilka wyjątków. Jeden z nich dotyczy roszczeń przysługujących konsumentom przeciwko przedsiębiorcom. Jeśli roszczenia takie powstały przed 9 lipca 2018 r. i do tego dnia się nie przedawniły, zastosowanie znajdą dotychczasowe reguły przedawnienia roszczeń (art. 5 ust. 3 ustawy nowelizującej). Oznacza to, że w przypadku roszczeń konsumentów, których termin przedawnienia określa się zgodnie z art. 118 k.c. lub 125 par. 1 k.c., termin przedawnienia będzie wciąż wynosił 10 lat. Tym samym za przedawnione uznać należy tylko te spłacone raty kredytu, które zostały dokonane powyżej 10-u lat wstecz od chwili złożenia pozwu (zakładając, że bieg terminu przedawnienia nie został przerwany, np. zawezwaniem banku do próby ugodowej). Oznacza to, że po upływie 10 lat od zapłaty pierwszej raty zaczną przedawniać się roszczenia kredytobiorcy względem banku o zwrot poszczególnych rat, zapłaconych przed upływem tego 10-letniego okresu.

Podsumowując, umowy zawarte ponad 10 lat temu mogą być przedmiotem postępowania przed sądem, jednakże w takim przypadku należy liczyć się z możliwością przedawnienia części roszczeń. Dla tych, którzy zaciągnęli kredyt ponad 10 lat temu, każdy miesiąc zwłoki ze złożeniem pozwu, oznaczać będzie przedawnienie części roszczeń.

Dlatego też już teraz warto dokonać analizy umowy kredytowej i oszacować wartość swoich roszczeń.

Close

WYPEŁNIJ FORMULARZ

Zapisz swoje dane. Skontaktujemy się z Tobą, aby ustalić szczegóły dalszej współpracy.


  • Załącz umowę lub inne dokumenty (waga pojedynczego pliku nie może przekroczyć 10 MB, dopuszczane formaty .png, .jpg, .pdf, .txt, .docx, .doc). W przypadku większej ilości plików wysyłka może potrwać kilkadziesiąt sekund, prosimy o cierpliwość.

     

    "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez kancelarię Dowlegal Adwokaci Decowska – Olejnik sp.k. w celu kontaktu, analizy umowy kredytowej oraz złożeniu oferty współpracy. Oświadczam jednocześnie, że podanie przeze mnie danych osobowych jest dobrowolne oraz iż zostałem poinformowany o prawie żądania dostępu do moich danych osobowych, ich zmiany oraz usunięcia”.
  • Subscribe error, please review your email address.

    Close

    You are now subscribed, thank you!

    Close

    There was a problem with your submission. Please check the field(s) with red label below.

    Close

    Your message has been sent. We will get back to you soon!

    Close